Pogubiłam się

Od zawsze byłam domatorką. Może to była kwestia związku, który się skończył trzy lata temu a trwał ponad cztery. Najchętniej zamykam się w domu i nie wychodzę – dla znajomych „choruję”. Nie mogę na siebie patrzeć w lustro – dla samej siebie jestem obrazem nędzy i rozpaczy. Ukończyłam dwa kierunki studiów, pracuję nie w zawodzie, a jako konsultantka w infolinii – co także wzbudza we mnie negatywne emocje i niechęć do samej siebie. Przestałam wierzyć w miłość. Chciałabym dużo zmienić, jeśli nie całe moje życie. Myślę, że za dużo problemów się kumuluje w moim życiu.

Czy powinnam pomyśleć o psychoterapii?   Agnieszka

Od redakcji

Spragnieni normalności - pobierz teraz
Spragnieni normalności – pobierz teraz

Witam Panią serdecznie,

Dziękuję za zaufanie jakim obdarzyła nas Pani wysyłając maila. Zacznę od
końca. Uważam, że powinna Pani zgłosić się do psychologa czy terapeuty.

Jak już sama Pani napisała, chce Pani zmienić wiele, .. nawet całe swoje życie.
Całego za pewne się nie da.  Na to, co już się wydarzyło w Pani życiu, nie mamy wpływu.
Jednak warto pamiętać, że ma Pani ogromny wpływ na to, co dzieje się aktualnie z Panią i Pani życiem. A tym samym, może Pani zmieniać swoją przyszłość.

Głównym powodem Pani wycofania się z życia i brak wiary w miłość jest Pani niska
samoocena oraz Pani negatywny stosunek do siebie.

Warto zacząć wędrówkę do lepszego jutra od miłości własnej.
Na początek od zaakceptowania siebie, polubienia siebie a może do pokochania siebie..
Będąc blisko siebie, inaczej patrzymy na świat nas otaczający.

Jeszcze raz zachęcam Panią do skorzystania z terapii i życzę wszystkiego dobrego na każdy dzień.

Pozdrawiam,
Sylwia Krajewska – psycholog z Psychocentrum

 

 

Podobne wpisy