Gdy mama kocha za bardzo

Z psychologiem dziecięcym, Edytą Żegarską rozmawia Kamila Pasternak
fot. Alberto Paroni/sxchng

Również i dzieci można kochać za bardzo. Zamiast pomóc im w rozwoju, nieświadomie je krzywdzimy. Zamiast wspierać je i pomagać pokonywać słabości swoim pociechom, to chowamy się wraz z nimi w ich bezpieczną skorupkę.

Jak to jest z punktu widzenia rodzica, który kocha swoje dziecko i chce dla niego jak najlepiej? Często kochający za bardzo rodzic blokuje rozwój dziecka. Z miłości do niego, rodzic potrafi zapomnieć o zdrowym rozsądku i poddawać się manipulacjom swojego dziecka.

Przykład kochającego za bardzo rodzica można znaleźć w przedszkolu. Niektóre z dzieci wprost uwielbiają przychodzić do przedszkola. Inne wręcz przeciwnie. Co zrobić, gdy dziecko płacze na samą myśl pozostania w przedszkolu? Jak się zachować, gdy dziecko prosi, abyś nie zostawiał/a go w przedszkolu? Czy takie zachowanie dziecka spowodowane jest lękiem przed rozstaniem z rodzicem, czyli można tu powiedzieć o niebezpiecznym przywiązaniu do niego, kiedy to dziecko boi się, że rodzic po niego nie wróci. Czy może problem tkwi w czymś innym?

Na te pytania odpowiedzi udzieli psycholog dziecięcy Edyta Żegarska, która jest wychowawcą w Zespole Psychologiczno – Terapeutycznym „Stowarzyszenie dla Rodzin”.

Kamila Pasternak: Proszę powiedzieć jak można pomóc dziecku przezwyciężyć lęk związany z przedszkolem?

Edyta Żegarska: Czas przedszkola i wejście przez dziecko w wiek przedszkolny niesie i dla rodziców i dla dzieci nowe wyzwania. Każdy rodzic i każde dziecko będzie odbierało i reagowało na nie zupełnie inaczej. Jeżeli chodzi o sam moment rozstania z rodzicem i spędzenia czasu pod opieką inną niż rodzicielska to wygląda to inaczej biorąc pod uwagę wcześniejsze doświadczenia dziecka. Inna jest sytuacja, kiedy to dziecko przebywało z mamą przez 3 lata, a jeszcze inna, kiedy mama wróciła do pracy, a dzieckiem opiekowała się np. niania. Dziecko, które było tylko z mamą, nie miało okazji nauczyć się rozstawać z mamą na dłuży czas i wiedzieć, że po tym czasie mama wróci. Dlatego ma szansę nauczyć się tego właśnie, kiedy zaczyna chodzić do przedszkola. Na tym etapie rozwoju dziecko musi uporać się z lękiem separacyjnym, jaki pojawia się przy rozstaniu z rodzicem na czas zajęć. Lęk ten jest bardzo silny. Dziecko może się bać, że zostanie w przedszkolu na zawsze, pomimo naszych zapewnień, że wrócimy. Poza tym, każdy z nas odczuwa lęk przed nieznanym, dziecko również. Dlatego tak ważne jest nasze zrozumienie tej złożonej i trudnej dla dziecka sytuacji.

 

K.P.: Jak możemy zachęcić dziecko do pozostania w przedszkolu?

E.Ż.: Jeżeli wybieramy przedszkole wcześniej to warto zapytać czy odbywają się w nim dni integracyjne dla dzieci, które chcą do niego uczęszczać. Podczas takich dni dziecko może przyjść z rodzicem lub opiekunem do przedszkola i poznać je, poznać panie, które tam pracują, pobawić się zabawkami. Nie będzie wtedy 1 września „wrzucone na głęboką wodę” tzn. zostawione w miejscu, którego kompletnie nie zna. Można również poopowiadać dziecku o przedszkolu, jak tam jest, co będzie robiło, jak wygląda plan dnia itd. Niektóre dzieci zaczynają płakać, kiedy zbliża się pora odbierania przez rodziców, nie wiedzą, kiedy ktoś po nich przyjdzie.  W tym wieku dzieci nie znają się na zegarku, rytm dnia wyznaczają czynności i zajęcia zaplanowane w przedszkolu. Najlepszym wyznacznikiem czasu stają się posiłki. Dlatego warto powiedzieć przy pożegnaniu z dzieckiem, że będziemy np. po podwieczorku.

 

K.P.: Jak rodzice mogą uporać się z nową sytuacją i jak pomóc im w rozsądnej ocenie czy ich pociecha jest gotowa na przygodę z przedszkolem?

E.Ż.: Dla mamy, która pierwsze lata życia dziecka spędziła razem z nim, moment pójścia do przedszkola jest trudną sytuacją, zmianą, która ma się dokonać. Niewiadomą. Patrzy z lękiem na to, co się dzieje. Zmiana sytuacji, to, że nie musi już tak intensywnie opiekować się dzieckiem, planować każdego dnia razem, może być stresująca. Mama martwi się czy dziecku będzie w przedszkolu dobrze, czy panie będą się nim dobrze opiekowały, czy przytulą, kiedy będzie smutne, czy jedzenie będzie mu smakowało itd. Tych pytań może pojawić się naprawdę wiele. Przy prawidłowej relacji matka-dziecko cała zmiana zakończy się pozytywnie i dla mamy i dla dziecka. Kiedy jednak mama zaczyna mieć dużo wątpliwości, nie jest zdecydowana czy dobrze robi, nie ma planu dla siebie, kiedy dziecko jest w przedszkolu, cała sytuacja staje się problemowa. Kiedy dziecko po raz kolejny zaczyna płakać przy rozstaniu w przedszkolu pojawia się myśl: może to zły pomysł? Może moje dziecko nie jest gotowe? Może jeszcze posiedzimy razem rok w domu i dam mu jeszcze dorosnąć? I właśnie tu zaczyna się poważny problem.

Dzieci dość szybko radzą sobie z lękiem przed rozstaniem, zazwyczaj trwa to dwa, trzy tygodnie. Ale jeżeli dojdzie do tego lęk i rozterki mamy może się to przeciągnąć i narastać ze szkodą dla dziecka.

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Dziecko od dwóch tygodni chodzi do przedszkola. Codziennie rano płacze. Kidy mama je odbiera dobrze się bawi i jest zadowolone. Pani w przedszkolu opowiada, że gdy mama wychodzi to dziecko jeszcze chwilę płacze, ale po rozmowie z panią uspokaja się i uczestniczy z dziećmi w zabawach i zajęciach. Obiektywnie oceniając sytuację stwierdzilibyśmy, że dziecko w niedługim czasie upora się sytuacją i poranne płacze odejdą w niepamięć, ale mama myśli inaczej. Uważa, że wie, co dla dziecka jest najlepsze. Uczucia przesłaniają jej chłodny osąd sytuacji. Nieświadomie zaczyna przedłużać pożegnania z dzieckiem, tym samym utrudniając mu rozstanie. Dziecko zaczyna płakać, mówić, że nie chce zostać, mama dopytuje się, dlaczego. Kiedy ta sytuacja się przedłuża, mama zaczyna się denerwować i mówi przy dziecku, że chyba je wypisze, że wczoraj obiecało, że nie będzie płakać, żeby przestało i niech popatrzy na inne dzieci, które tak dobrze się bawią….

Co w takiej sytuacji może czuć dziecko, co sobie pomyśli?

I co takim zachowaniem pokazuje mu mama?

To mama nie jest w stanie poradzić sobie z całą sytuacją. Jest osobą dorosłą i powinna być podporą dla dziecka, jest tą „silniejszą” w oczach dziecka. Jeśli nie będzie pewna swoich wyborów to dziecko też nie będzie spokojne. Jeżeli nie uwierzy i nie będzie przekonana, że dziecko sobie poradzi, to dziecko tym bardziej nie da sobie rady.

Rodzice są dla dziecka „lustrem”, w którym może się przejrzeć. Kiedy dziecko odczuwa jakieś emocje może przejrzeć się rodzicowi, który te uczucia nazwie i pomoże dziecku się z nimi uporać. Jeżeli zalęknione dziecko widzi w naszych oczach niezdecydowanie i strach, jego własne lęki jeszcze bardziej się nasilą.

Dlatego, kiedy pojawiają się wątpliwości, czy zrobiliśmy dobrze wysyłając dziecko do przedszkola, po pierwsze nie dyskutujmy o tym z dzieckiem. Porozmawiajmy z mężem, mężczyźni z natury podchodzą do większości spraw nie tak emocjonalnie jak kobiety. Porozmawiajmy z paniami w przedszkolu, z innymi matkami, które już przez to przeszły, z psychologiem przedszkolnym. Zbierzmy wokół siebie taką naszą „grupę wsparcia”. Może tak naprawdę to nie dziecko ma problem tylko my i nieświadomie projektujemy na nie nasze lęki. Poszukajmy rozwiązań, nie poddawajmy się, damy w ten sposób przykład własnemu dziecku, że uda mu się, że da radę, że gdy pojawia się problem to nie uciekamy, tylko szukamy rozwiązania.

 

K.P.: Sugestie dla rodziców?

krótkie pożegnania i poinformowanie dziecka, kiedy przyjdziemy po nie np. po podwieczorku i oczywiście pojawienie się o tej porze;

– jeżeli rozstania są dla nas trudne poprośmy o pomoc męża;

– zaakceptujmy uczucia dziecka i nie żądajmy żeby przestało płakać;

– nie każmy obiecywać dziecku, że jutro nie będzie płakać;

– nie wypytujmy dziecka przez cały czas jak było w przedszkolu, czy dobrze się bawiło, czy może płakało;

– zaufaj personelowi przedszkola;

– dzieci są jak małe „detektorki” wyczuwające uczucia i emocje rodziców, dlatego starajmy się przy nich zachować spokój;

– utwórzmy wokół siebie „grupę wsparcia”;

– nigdy nie oczekujmy od dziecka, że zdecyduje za nas czy chce chodzić do przedszkola czy nie;

– myśl pozytywnie, nie Ty pierwsza przez to przechodzisz;

 

Edyta Żegarska

Psycholog dziecięcy. Absolwentka psychologii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.  Ukończyła Studia Podyplomowe „Diagnoza kliniczna dziecka i jego rodziny” na Uniwersytecie Warszawskim. Diagnozuje dzieci w wieku przedszkolnym i wspiera rodziców w problemach wychowawczych.

W Zespole Psychologiczno- Terapeutycznym „Nowodwory” prowadzi zajęcia grupowe dla dzieci w wieku przedszkolnym. W swojej pracy wykorzystuje elementy metody ruchu rozwijającego Weroniki Sherborne oraz metody poznawczo-behawioralne. Przywiązuje dużą wagę do umiejętnego wyrażania trudnych emocji – zwłaszcza w pracy z dziećmi.

 

Dodano: 21 września 2012
— Z psychologiem dziecięcym, Edytą Żegarską rozmawia Kamila Pasternak
blog comments powered by Disqus