Odchodząc zabierz mnie

Katarzyna Kosior
fot. sxc.hu

Rozstanie, to coś niewyobrażalnego dla osoby, która pozostaje w relacji współuzależnieniowej ze swoim partnerem.  Zupełnie jakby ktoś odebrał jej powietrze, dzięki któremu oddycha i żyje. Tym trudniej jest jej uwolnić się z okowów toksycznej miłości, która prosi przecież o tak wiele. Kiedy już jednak podejmiesz tę decyzję, co zrobić by w niej wytrwać? Jak uporać się z bólem i stratą? Jak zacząć żyć na nowo?

Rozstanie prawie nigdy nie jest ani czymś łatwym, ani też przyjemnym. Niezależnie od okoliczności, moment ten uświadamia nam, że kończy się pewien etap w naszym życiu. Dlatego tak często rozstanie kojarzy nam się ze stratą – unicestwieniem jakiejś cząstki siebie. Jednak, by życie mogło toczyć się dalej, należy pozwolić odejść temu, co związane z przeszłością i zacząć żyć tym, co mamy teraz.

forGIVE to forGET
Przebaczenie, zarówno sobie jak i osobie, z którą byliśmy, a od której nie zawsze dostawaliśmy to, co najlepsze, umożliwia nam otwarcie się na nowe osoby i doświadczenia, na przyszłość. Przebaczyć, żeby zapomnieć. Przecież nigdy się nie zapomina! Trzeba jednak nauczyć się żyć ze wspomnieniami, które mamy i pielęgnować w sobie te najlepsze, umiejętnie wyciągając jednocześnie wnioski z tych gorszych. Przebaczanie to forma dawania – oddaję Ci wolność, ale przez to odzyskuję swoją razem z nadzieją na przyszłość i bagażem doświadczeń. Przebaczając sobie wszystkie popełnione błędy, niemądre decyzje i godziny spędzone na tonięciu w morzu łez, dostajesz to, co najcenniejsze – spokój ducha, wewnętrzną harmonię, a przy tym od nowa uczysz się kochać samego siebie.

Nic nie dzieje się bez przyczyny
Ludzie są ze sobą i się rozstają. Często nie rozumiemy, dlaczego i jak to możliwe, że osoby, które darzyły się tak wielkim uczuciem po wielu latach bycia razem postanawiają pójść każde w swoją stronę. Zastanawiamy się: czy aby na pewno tak mocno się kochali? I co takiego się między nimi wydarzyło, że zdecydowali się na smutną konieczność rozstania?

Związki międzyludzkie to niezwykle dynamiczne konstrukcje, które zmieniają się pod wpływem zmian zachodzących w każdym z partnerów. Będąc w relacji dojrzewamy, uczymy się, rozwijamy, często także zmianie ulega nasz system wartości, a czasami zwyczajnie okoliczności życia sprawiają, że niektórych relacji nie da się utrzymać. Choć ludziom wydaje się, kiedy na ślubnym kobiercu przysięgają sobie miłość i wierność aż do śmierci, że przetrwają razem wszystkie próby, niekiedy okazuje się, że któregoś z mostów nad rzeką życia nie uda im się razem przejść. Można nadal kochać tę osobę, traktować ją jako najlepszego przyjaciela, jednak wtedy zwykle trudno jest być jeszcze razem.

Kiedy uda nam się to zrozumieć, łatwiej będzie ze spokojem zacząć wszystko od początku, bez żalu i złości, ale z akceptacją tego, co nieuchronne. Z tego miejsca mamy dużo lepszy widok na przyszłość, lepiej jesteśmy w „tu i teraz”, gdy nie pozwolimy, by przeszłość nam ją skradła. Nic przecież nie trwa wiecznie, a wszystko co mamy, zawiera się po między krótkimi zwrotami ,,dzień dobry” i ”do widzenia”.

Bóg zabiera z naszego życia daną osobę, by nas przed nią uchronić.
Pomyśl o tym nim spróbujesz ją zatrzymać.

Często nie rozumiemy, dlaczego ludzie wchodzą do naszego życia, po czym po pewnym czasie z niego znikają. My zdążyliśmy się przyzwyczaić do ich obecności, stali się nam bliscy i tak bardzo ich pokochaliśmy. Kiedy ludzie ci odchodzą, nie potrafimy się odnaleźć w swoim życiu i nie rozumiemy, dlaczego ktoś zabiera coś, co kiedyś nam ofiarował. Gdy po pewnym czasie potrafimy już pomyśleć o tym ze spokojem, zaczynamy rozumieć, że dłużej nie potrafilibyśmy z tym kimś być. Dostrzegamy, że ta osoba była dla nas odpowiednia tylko na pewnym etapie naszego życia – pomogła nam się rozwinąć, dojrzeć, zrozumieć co to miłość. Widzimy, że mogliśmy iść z nią ramię w ramię tylko przez część tej drogi, resztę do przejścia mamy z kimś innym.

Któregoś dnia ten ktoś pojawi się w Twoim życiu
i wtedy zrozumiesz, dlaczego z nikim innym to nie mogło się udać.

Choć zawsze po rozstaniu, kiedy wszystkie emocje jeszcze w nas żyją, zarzekamy się, że długo nie zdecydujemy się na związek, to zwykle po pewnym czasie, różnym dla każdego z nas, spotykamy tę odpowiednią osobę. Przypominamy sobie wtedy, ile kosztowały nas poprzednie relacje, co w nich było nie tak i dlaczego nie mogły przetrwać, by w końcu zrozumieć, że po prostu z nikim innym to nie mogło zadziałać.

Bogatsi o doświadczenie świadomiej wybieramy osoby do kochania i te, z którymi chcemy być. Świadomiej żyjemy i dostrzegamy różnice pomiędzy tym, co kiedyś wydawało nam się ważne i silne, a tym na czym dziś ta siła i wartość się zasadzają. Kiedy człowiek jest gotowy, zwykle wtedy pojawia się ten drugi, wyciąga do niego rękę i oferuje wspólną podróż. Najdłuższą i najpiękniejszą podróż drogami wspólnego życia.

Ogród kocha deszcz,
tak, to jest miłość.
lecz miłość, jakiej pragnę dla ciebie
– miłość, jaką chcę ofiarować tobie
– to miłość,
którą deszcz
obdarza ogród.
Prawdziwa miłość
obdarza wolnością.

[Peter McWilliams – Przyjdź, moja miłości i zostań ze mną]

 

Dodano: 6 lutego 2012
— Katarzyna Kosior
blog comments powered by Disqus