Sposób na szczęście

fot. sxc.hu
„Mówiłem już, że nie chcemy być szczęśliwi. Pragniemy czegoś innego. Ściśle rzecz biorąc, nie chcemy być bezwarunkowo szczęśliwi. Gotów jestem być szczęśliwy, jednak pod warunkiem, że będę miał to, tamto i jeszcze coś innego. Ale w gruncie rzeczy to tak samo, jakby powiedzieć do przyjaciela lub Boga, albo do kogokolwiek innego: – Ty jesteś moim szczęściem. Jeśli nie posiądę ciebie, to nie będę szczęśliwy. Jest to bardzo ważne stwierdzenie i musimy je w pełni zrozumieć. Nie potrafimy być szczęśliwi tak sobie, po prostu dla samego faktu; żądamy spełnienia jakichś tam warunków. Mówiąc dosadnie – nie potrafimy wyobrazić sobie, że można być szczęśliwym bez spełnienia tych warunków. Nauczono nas wiązać szczęście z ich występowaniem”. Antonio de Mello, „Przebudzenie”

 

Innymi słowy, szczęście nie istnieje w naszej świadomości jako wartość samoistna i samodzielna. Tymi „warunkami szczęśliwego życia” najczęściej są miłość, przyjaźń czy realizowanie swych pasji, a także wiele innych wartości.

A gdyby tak pomyśleć, czym jest szczęście w swej istocie?

Szczęście jest przecież stanem ducha lub – jak powiedzą niektórzy – stanem umysłu. To my decydujemy, z jakich powodów będziemy szczęśliwi. I to my narzucamy sobie kryteria szczęścia. Środowisko, kultura, rodzina także nam w tym „pomagają”, określając bardzo wiele warunków osiągnięcia szczęścia, do spełnienia których często trzeba się wykazać sprawnością godną linoskoczka i niezwykłą wytrwałością.

„Mogę być szczęśliwa, ponieważ żyję i jeszcze nie umarłam”.  Jakkolwiek dziwacznie brzmi to zdanie, jest w nim wiele głębokiej prawdy. To samo życie jest wartością, i z niego można czerpać radość, być dzięki afirmacji tego życia być szczęśliwym.

Mogę być szczęśliwa, ponieważ oddycham swobodnie powietrzem, chodzę tam, gdzie chcę, a  kiedy potrzebuję piję czystą wodę. Mogę być szczęśliwa, ponieważ dziś czeka mnie miłe spotkanie, codzienne obowiązki do wykonania, rozmowy ze znajomymi. Mogę być szczęśliwa, ponieważ pada deszcz, a jutro – ponieważ zaświeci słońce i zobaczę malownicze drzewa w parku. Mogę być szczęśliwa, ponieważ niosę pomoc komuś, kto jej potrzebuje…  Sposobów na szczęście jest tyle ile nas, ludzi.

Czy potraficie być szczęśliwi tak po prostu? Bez posiadania przyjaciela, miłości życia, dziecka czy kogokolwiek innego? Być szczęśliwym, nie będąc akurat w żadnym związku? Być szczęśliwym, opuszczając nieudany związek i wybierając – choćby czasowo – samotność? Czy definicja dojrzałego człowieka musi sprowadzać się do tego, że charakteryzuje się go jako odczuwającego potrzebę bycia w związku? Przecież to tylko przyjęte wzorce kuturowe, społeczne, psychologiczne i definicje, które te wzorce narzucają. A z filozoficznego punktu widzenia, a także z punktu widzenia duchowości – dziedziny, która obecnie jest przedmiotem wielu publikacji, szczęście zależy tylko od naszej decyzji, czy chcę być szczęśliwa(y).

Skąd w nas – wydawać by się mogło – samodzielnie myślących istotach przekonanie, że trzeba być w związku, by osiągnąć szczęście? Łączenie się ludzi w pary jest potrzebą ludzką, a w naszej rzeczywistości społecznej najczęstszą prawidłowością, więc prawdopodobieństwo, że i my połączymy się z drugą osobą jest bardzo duże. Po co marnować sobie choćby jeden dzień na rozpaczanie, że w naszym wypadku jeszcze to się nie stało? I po co szukać w desperacji jakiegokolwiek partnera do związku?

Lepiej postawić na siebie, na swój rozwój, na rozwój duchowości. Czym ona właściwie jest i jak do niej dążyć? O tym w następnych artykułach tej rubryki. Zaś na początek drogi do odkrycia tajemnicy szczęścia polecam „Przebudzenie” Anthony’ego de Mello.

 

Magdalena Łabieniec

Dodano: 2 października 2012
blog comments powered by Disqus