Pełnia życia

fot. sxc.hu

A jednak mi żal

Przypalam kolejnego papierosa. Już nie smakuje jak poprzedni, bo zawsze najlepiej smakuje pierwszy. Paczka to za dużo. Wiem, że nie powinnam, bo na opakowaniu napisano mrożące krew w żyłach hasło w stylu: śmierć albo życie, ale chcę po prostu lubię palić. Nie o sam smak tu chodzi, ale o sam fakt palenia. Palę czterdzieści lat i żyję. Jeszcze. I o dziwo, mam zamiar żyć długo i umrzeć z papierosem w ustach.
Mogę cynicznie podawać tysiące przykładów ludzi, którzy nie palili i już ich nie ma, a także palących i pijących, co dożyli sędziwego wieku. Tak jak w mojej rodzinie. Dziadek pił, palił, jadł prawie sam tłuszcz i dożył dziewięćdziesiątki. Mój ojciec nie palił, nie pił, unikał tłuszczu i zmarł mając zaledwie sześćdziesiąt siedem lat. I nie na żaden nowotwór czy inną ekskluzywną przypadłość. Po prostu, któregoś dnia wziął i umarł.
Dziadek umierając, uśmiechnął się do mnie i powiedział:
– Wnuczko, życie to tylko chwila, nie warto się katować. Używaj życia, bo cokolwiek zrobisz i tak to tylko jest twoje. Nigdy nie wiesz co ci zaszkodzi. – Potem znowu uśmiechnął się, westchnął i już po dziadku.
Ojciec, przestrzegał wszelkich reguł, a mimo to przyszedł taki dzień, taka chwila, że te reguły okazały się diabła warte. Kiedy umierał powiedział : Córko, nie zaznałem w życiu żadnych przyjemności , bo zawsze czegoś się obawiałem. Nie paliłem, bo wizja raka płuc odstraszała mnie. Nie piłem, bo bałem się wpaść w alkoholizm, nie zdradziłem twojej matki, bo jej przysięgałem.
– I co tato? – spytałam, tłumiąc łzy.
– A to – powiedział resztką sił – że nie wiem co to jest życie. Żyłem, a jakbym nie żył.
– Tato, chcesz piwa… A może papierosa? – szepnęłam.
– Dziecko, a masz? – odparł z dziwnym błyskiem w oku.
– Tatuś, mam – pokazałam fajki i butelkę z piwem.
– O Boże – westchnął. – Daj, tylko żeby mama nie widziała.
Podałam piwo, przypaliłam papierosa. Ojciec pociągnął sążnisty łyk z butelki, mlasnął językiem, przytknął do ust papierosa, ale już nie zdążył zaciągnąć się. W jego ostatnim spojrzeniu zobaczyłam radość i żal.
Nie wiem dlaczego, ale wciąż plączą mi się po głowie słowa piosenki Okudżawy: „…a jednak mi żal…”

Zapalam następnego i zapalę jeszcze wiele, to za ojca. Już widzę te gromy sypiące się na mnie. Za parę godzin niedziela. Litości. Ten tekst nie jest zachętą do palenia. Absolutnie nie!

(Ten tekst jakiś czas temu znalazłam na forum internetowym. A.Maj)

 

Dodano: 19 października 2012
Żyć pełnią życia... Czasem zastanawiam się nad znaczeniem tych słów. Jestem głęboko przekonana, że większość z nas dąży do pełni i obfitości, które dla każdego są czymś nieco innym. Piszemy historię swojego życia poprzez nasze wybory, decyzje i działania. Jak żyć, żeby nie żałować? Co robić i jaką być osobą? Żałować w stu procentach się nie da, bo jesteśmy tylko ludźmi, ale chwila zastanowienia może w tym pomóc. Są rzeczy ważne i ważniejsze. Zaufajmy sobie, naszej intuicji, uczuciom i marzeniom. Szukajmy ciągle inspiracji, z ciekawością dziecka poznawajmy nowe rzeczy, nie traćmy czasu, uczmy się cieszyć tym, co jest i jakie jest. Znajdujmy najlepsze rozwiązania. Pamiętajmy, że lęk i zniechęcenie przesłaniają nasze możliwości oraz potrzeby. Wsłuchajmy się jeszcze raz w słowa ojca z przytoczonej historii: „Córko, nie zaznałem w życiu żadnych przyjemności , bo zawsze czegoś się obawiałem”. Róbmy to, co sprawia nam przyjemność i poznawajmy rzeczywistość z zachwytem! oprac. Aneta Maj, psycholog
blog comments powered by Disqus