Kocham mój sen o Tobie

fot. sxc.hu/Marie Backhall
Daleko, daleko za lasami, za górami, w przepięknej słonecznej dolinie mieszkasz Ty – moja miłość. Tylko Ciebie pokocham i tylko Tobie zaufam. Ale nie mogę tej krainy odnaleźć...

„W nikim nie jesteś zakochany. Kochasz jedynie swą z góry przyjętą i pełną nadziei wizję tej osoby. Pomyśl o tym przez chwilę. Nigdy nie byłeś zakochany w rzeczywistej osobie, byłeś natomiast zakochany w stworzonej przez siebie wizji tej osoby. I czy to nie jest właśnie powód, dla którego się odkochujesz? Twoja wizja uległa zmianie, prawda?  „Jak mogłeś mnie do tego stopnia zawieść, skoro ja tobie tak ufałem?” – mówisz komuś. Czy rzeczywiście ufałeś mu?

Nigdy nikomu nie ufałeś! Przestań w to wierzyć! To część prania mózgu, ufundowanego ci przez społeczeństwo. Przecież nigdy nikomu nie ufasz. Za jednym wyjątkiem: ufasz jedynie swemu sądowi na temat danej osoby”.

 

Zakochujemy się najczęściej we własnym wyobrażeniu osoby. To prawda znana już i często poruszana. Ciekawsza wydaje się druga część cytatu „Przebudzenia” – o zaufaniu. To zagajenie tematu zaufania prowokuje do zastanowienia się nad tym, czym naprawdę jest owo zaufanie, jakie musi być, by już mogło być zaufaniem ? Czy istnieje stuprocentowe zaufanie, skoro tak popularna i obowiązująca z ponurą pewnością w naszym świecie jest zasada ograniczonego zaufania? Czy wreszcie ufamy samym sobie w tych stu procentach, żeby móc w ogóle ufać innemu człowiekowi całkowicie, bez żadnych zastrzeżeń i wątpliwości ?

Jak to jest w Waszym życiu? Czy ufacie tylko sobie? Czy jest ktoś komu możecie ufać w stu procentach? A przede wszystkim jak definiujecie zaufanie?

I co sugerował de Mello, pisząc, że „nigdy nikomu nie ufasz”, lecz „ufasz jedynie swojemu sądowi na temat danej osoby”? Czy przyjmujemy, że to, co myślimy i „wiemy” o drugiej osobie to tylko nasze wyobrażenie ? I czy to chroni przez rozczarowaniem ?

 

Magdalena Łabieniec, psycholog

Dodano: 5 października 2012
blog comments powered by Disqus