Piękno samotności

„Do tej pory nie wiedziałam jak to być samą, bo ciągle z kimś byłam. Odkąd pamiętam wpadałam z jednego związku w drugi. Gdy wracałam do domu, pierwsze co robiłam, to włączałam laptopa i odpalałam jakąś muzykę. Na zakupy tylko z koleżanką, do kina, teatru z chłopakiem, w zasadzie sama jedynie się przemieszczałam po mieście, ale tylko po to, by z kimś się spotkać. Nie potrafiłam żyć bez telefonu, notorycznego sprawdzania poczty i wchodzenia na portale społecznościowe. Do niedawna nie wiedziałam czym jest samotny spacer, kawa wypita w ciszy czy podróż w pojedynkę. Moje życie zmienił pewien wyjazd. Wybierałam się z znajomą w góry. To miał być babski wypad. Znajoma rozpaczała po rozstaniu z chłopakiem, a ja miałam jej pomóc w tej niedoli. Na dworcu kolejowym, 15 min. przed podróżą dostałam telefon, że Mikołaj wrócił i że już nie potrzebuje nigdzie wyjeżdżać. Wkurzyłam się. Postanowiłam pojechać tam sama i udowodnić całemu światu... Było ciężko! Cholernie ciężko. Z zasięgiem też problem. Czułam się dziwnie i nieswojo, bałam się… siebie. Ale z czasem zaczęłam widzieć to, czego wcześniej nie dostrzegałam, zaczęłam czuć siebie i słyszeć swoje myśli. Cisza przestała mi przeszkadzać. Czy wygrałam walkę z samotnością? Nie. Ale jestem na dobrej drodze.” Beata

 

 

„Moja cała praca polega na tym, żeby zburzyć wszystkie kłamstwa, które cię otaczają i nie zastępować ich niczym – po prostu zostawić cię nagiego we własnej samotności. Tylko w samotności możesz znaleźć prawdę – bo to ty jesteś tą prawdą.

Człowiek nie nauczył się jeszcze, jak poznać piękno samotności. Zawsze tęskni za kimś, zawsze pragnie być z kimś – z przyjacielem, z żoną, z mężem, z dzieckiem… z kimś. Stworzył więc społeczności, kluby, partie, ideologie, kościoły. U podstaw tego tkwi potrzeba, by jakoś zapomnieć o własnej samotności. Będąc powiązanym z tak wieloma tłumami próbujesz zapomnieć o czymś, co pojawia się natychmiast po zapadnięciu ciemności – o tym, że urodziłeś się samotny, że umrzesz samotny, że cokolwiek robisz – jesteś samotny.

Samotność jest czymś esencjonalnie związanym z twoim istnieniem i nie ma sposobu, by tego uniknąć. Ludzie boją się samotności i robią wszystko by jej uniknąć. Pójdą do kina na kiepski film, obejrzą mecz piłki nożnej… czy widzieliście coś bardziej idiotycznego? Kilku idiotów przerzuca piłkę na drugą stronę boiska, kilku kolejnych idiotów odrzuca ją z powrotem… a miliony innych idiotów gapi się na to, jakby działo się coś niezmiernie ważnego. W tłumie czują się lepiej i zdrowiej, gdyż wokół jest tylu podobnych ludzi. Każdy wspiera każdego by nie czuć się szalonym.

Wystarczą trzy tygodnie całkowitej izolacji: żadnych gazet, telewizji, radia, żony, męża, dzieci. Trzy tygodnie bez religii, społeczeństwa, klubów, uniwersytetów… pojawi się lęk, dosłownie oszalejesz. Będziesz zdumiony, widząc siebie w zupełnej samotności. Zrozumiesz, że to co robiłeś przez całe swoje życie, było niczym innym, jak tylko zakrywaniem dziur i ran własnego istnienia, zakrywaniem ich pięknymi kwiatami. Ale kwiaty nie uleczą ran. Być może odkryte rany mogą się zabliźnić. Zakryte, wypełniają się coraz większą ropą. Samotność to odkrywanie samego siebie. Osamotnienie to tęsknota za innymi, dopominanie się o innych, uzależnienie od innych. Stąd, ktoś inny ma nad tobą władzę, a ty masz władzę nad kimś innym. Osamotnienie jest słabością. Samotność jest siłą.

Jesteśmy sobie obcy. Być może spotkaliśmy się i żyjemy razem, ale nasza samotność jest zawsze z nami. Przestań uciekać od siebie samego i zatapiać się w różnych rodzajach narkotyków, relacji, religii. Nie przerzucaj własnych problemów na innych. Każdy musi sam rozwiązywać własne problemy, a nie ma ich zbyt wiele wszystkie są wynikiem jednego, którego nie rozwiązałeś dotychczas. Problem ten tkwi w tym, jak wejść we własną samotność bez lęku? Moment, w którym wejdziesz we własną samotność bez lęku, będzie tak pięknym i ekstatycznym doświadczeniem, że nie istnieje nic, z czym mógłbyś to porównać.

Zaakceptuj samotność radośnie, wejdź w nią tak głęboko, jak to tylko możliwe. Im głębiej się znajdziesz, tym odleglejsze staną się wszystkie problemy. Nie ma już potrzeby potrzebować, nie ma potrzeby być potrzebnym. I chwila gdy dotkniesz samego centrum własnego istnienia będzie oznaczała, że dotarłeś do domu.”

OSHO

 

***

 

Samotność może być Twoim wrogiem, ale też przyjacielem. Boisz się jej, uciekasz, zagłuszasz, ale dzięki niej możesz być blisko sam ze sobą i ze swoim JA. Jeśli lubisz przebywać we własnym towarzystwie, to znak też dla innych, że masz im bardzo dużo do zaoferowania. Zauważ, że samotność może przychodzić do Ciebie pod postacią nudy. W takich momentach może Cię najść niespodziewana chęć, żeby zrobić coś przyjemnego: włączyć radio, pójść na zakupy, zjeść batonika. To sygnał, że powinieneś zmierzyć się z kluczowymi dla Twojego życia pytaniami, od których nie uciekniesz. Wcześniej czy później do Ciebie wrócą. Zastanów się kim jesteś. Zastanów się kim jesteś bez pracy, pieniędzy, bliskich… To trudne pytanie, ale powinno prowadzić Cię do źródła Twojego istnienia.

oprac. Aneta Maj, psycholog

Dodano: 20 grudnia 2012
blog comments powered by Disqus