Znęcanie psychiczne

Dzień dobry. Jestem z moim chłopakiem 2 lata, jest to pierwsza osoba, w której tak szaleńczo się zakochałam. Układa nam się dobrze, poza momentami kiedy On wmówi sobie jakąś rzecz i nie słucha moich argumentów. Jest o mnie bardzo zazdrosny i w sumie to główny powód problemów. Próbuje mi wmówić, ze na pewno gdzieś na boku kogoś mam, tylko nie chcę się przyznać. Dla mnie to strasznie głupie, przecież gdybym faktycznie to robiła, to po co miałabym znosić te jego zarzuty, oskarżenia i obelgi? Dodam, że dochodzi między nami do ostrej wymiany zdań, która zazwyczaj kończy się tym, że z braku sił odpuszczam, pierwsza wyciągam rękę – później mam o to do siebie żal, czuję jakby moje poczucie wartości z kłótni na kłótnię malało. To coś w rodzaju psychicznego znęcania się. Często, chyba prawie zawsze, po takiej sprzeczce płaczę, czuję się dla niego nic nie znaczącym dodatkiem do życia. Momentami przechodzi mi przez głowę myśl, czy w ogóle warto to ciągnąć, ale wtedy mówię sobie, że przecież poza tymi kłótniami jest dobrze – ale czy nie tak właśnie tłumaczą się bite kobiety? Beata

Od Redakcji

Witam Pani Beato,

pisze Pani, że układa Wam się dobrze, jednak nie jest tak do końca. Mam wrażenie, że bardzo Pani pomniejsza problem. Pani chłopak wyrządza Pani krzywdę, oskarżając o rzeczy, których nie ma. Nie ufając Pani. W ten sposób mocno podkopuje Wasze zaufanie. Na dłuższą metę taki związek może okazać się bardzo niszczący dla Pani. Ile można udowadniać komuś, że  jest się uczciwym?

Być może Pani chłopak chce wywołać awanturę, doprowadzić do wybuchu emocji, szuka spięcia emocjonalnego gdy jest za dobrze, zbyt spokojnie między Wami.

To, co robi – jest znęcaniem psychicznym! I im dłużej będzie się Pani godzić na takie jego zachowanie, tym będzie gorzej. Nawet Pani nie zauważy jak nisko siebie zacznie cenić i pozwalać mu na coraz większe upokorzenia. Pani poczucie wartości będzie malało z kłótni na kłótnię. Dobrze, że Pani już to dostrzega. Proszę tego nie bagatelizować.

Proszę też pamiętać, że on się nie zmieni. Chyba, że sam zechce. Ale najwyraźniej na to się nie zapowiada. Warto przyjrzeć się sobie, nie jemu – dlaczego godzi się Pani na taki związek, czemu Pani jest z partnerem skoro tak źle Panią traktuje?! Myśl, że może trzeba odejść – jest zdrową myślą, zaś ta – że ogólnie to jest dobrze, jest złudzeniem w które chce Pani wierzyć.

Ciepło pozdrawiam, Sylwia Krajewska – psycholog

Dodano: 24 lutego 2012
blog comments powered by Disqus