Tajemnice rodzinne

Witam
Moja dziewczyna pochodzi z dysfunkcyjnej rodziny. Bardzo potrzebuje terapii – chce tego i wie, że bez niej sobie nie poradzi. Jednak nie jest w stanie podjąć decyzji o rozpoczęciu spotkań z psychologiem. Każda próba rozmowy  ten temat wyzwala u niej wielkie emocje. Towarzyszy im lęk. Najczęściej słyszę od niej takie uzasadnienie czy też usprawiedliwienie jej niezdecydowania:

  • „Powinnam być zdana z tym sama na siebie”
  • „To nieuczciwe mówić o swojej rodzinie przy innych, źle się z tym czuję. To, co się u nas działo zawsze było tajemnicą”
  • „Jak mogę o tym mówić, skoro nie patrzę na to wszystko obiektywnie?”
  • „Rodzice mnie jednak podjęli trud wychowawczy, wpoili pewne wartości – zwłaszcza mama. Teraz jak pójdę na terapię to będzie takie niewdzięczne…”

Jak mogę jej pomóc? Jak mogę ją zmotywować do podjęcia terapii? Proszę o pomoc.

Wojtek

 

Panie Wojciechu,

To niezwykle ważne, że daje Pan wsparcie i troskę swojej dziewczynie oraz motywuje ją do rozwoju, a przede wszystkim do rozwiązania problemów sięgających odległej przeszłości. Niewątpliwie rodzina dysfunkcyjna pozostawia piętno i to wszystko, co udało się Panu uchwycić i wyłapać z rozmów z dziewczyną jest istotą problemu. Krótko omówię przekonania Pana dziewczyny.

• ”To nieuczciwe mówić o swojej rodzinie przy innych, źle się z tym czuję. To, co się u nas działo zawsze było tajemnicą” – osoby z rodzin dysfunkcyjnych mają niezwykle silne poczucie lojalności wobec rodziny, jest ono jednak często niewspółmierne do sytuacji, tajemnica łączy wszystkich członków rodziny i wzmacnia więź, latami nie jest ujawniana, co generuje jeszcze większy wstyd i poczucie winy przy jej ujawnieniu osobom trzecim.

Co można zrobić?

Gdy pojawią się rozmowy na temat rodziny, warto pozytywnie reagować: słuchać uważnie, starć się zrozumieć, akceptować to, co się wydarzyło, podkreślać, że dzięki tym rozmowom Pan też lepiej ją rozumie. Pozwoli to dziewczynie „oswoić” tajemnicę, uwierzyć, że nie ma nic złego w mówieniu o rodzinie. Warto delikatnie sugerować, że drogą do wyjścia z trudnej emocjonalnie sytuacji jest oczyszczenie siebie poprzez ujawnienie trudnych przeżyć. Zdejmuje to ciężar noszony przez lata.

 

• „Powinnam być zdana z tym sama na siebie” – wskazuje na poczucie bezradności, że nikt w tej sytuacji nie pomoże, albo przekonanie, że nie zasługuje się na pomoc. U podłoża może leżeć lęk przed zaufaniem innym ludziom, chęć bycia silną i samowystarczalną wynikająca z obawy przed tym, że ktoś może skrzywdzić.

Co można zrobić?

Warto „podrzucić” dziewczynie artykuły na temat terapii, o tym jak to wygląda, opinie osób, którym pomogła. Warto dodać, że podczas terapii będzie mogła powiedzieć tylko tyle, ile będzie chciała i na ile będzie gotowa, nikt nie będzie na nią naciskał, że terapia przebiega w atmosferze zaufania i bezpieczeństwa. Poza tym, jeśli zauważy Pan, że generalnie w codziennym życiu, dziewczyna ma silne przekonanie, że sama musi sobie radzić, proszę zainicjować sytuacje, które pokażą jej, że inni ludzie mogą być pomocni.

 

• „Jak mogę o tym mówić, skoro nie patrzę na to wszystko obiektywnie?” – sugeruje lęk przed wyrażaniem własnych odczuć, opinii, ocen, chęć poznania obiektywnej prawdy i przyczyny lub silne poczucie związku z rodziną, może też wskazywać na próbę racjonalizacji lęku przed podjęciem terapii, na próbę ucieczki.

Co można zrobić?

Dać do zrozumienia, że terapia nie polega na obiektywnej analizie życia, bo nie istnieje tego typu obiektywizm jeśli chodzi o ludzkie doświadczenie. Terapia to przede wszystkim zrozumienie osoby, jej emocji, myśli, punktu patrzenia na świat i znalezienie rozwiązania na miarę tej osoby.

 

•  „Rodzice mnie jednak wychowywali, podjęli trud wychowawczy, wpoili pewne wartości – zwłaszcza mama. Teraz więc, jeśli pójdę na terapię, to będzie takie niewdzięczne…” – przekonanie, że terapia zburzy sposób patrzenia na rodzinę, poczucie bycia „małą niewdzięczną dziewczynką”, która w negatywny sposób wypowiada się o bliskich.

Co można zrobić?

Delikatnie powiedzieć, że terapia nie stoi w sprzeczności ani z wychowaniem, ani z niewdzięcznością. Terapia to droga do polepszenia jakości swojego życia, przezwyciężenia trudności. Nie podejmując próby jakiejkolwiek pomocy, dziewczyna przedłuża stan, w którym tkwi. Najważniejsze, żeby zrozumiała, że teraz jest jej czas i musi zająć się własnym życiem, że jest odrębną, dorosłą jednostką. Może Pan wspierać (pozytywnie komentować) wszelkie aktywności swojej dziewczyny, które sprawiają, że się rozwija, że dba o samą siebie.

 

Panie Wojciechu, najważniejsza jest świadomość, że pomoc jest potrzebna. Niektórzy potrzebują kilku miesięcy, by dojrzeć do terapii, inni jeszcze więcej. Proszę uzbroić się w cierpliwość. Warto dać dziewczynie do zrozumienia, że lęk i mieszane uczucia są normalne w tej sytuacji (zapewne podobne uczucia przeżywała w rodzinie i teraz dochodzą do głosu), ale jednocześnie odwlekają jakiekolwiek działanie. Dobrze jest dawać jak najwięcej wsparcia i nadziei, że zmiana jest możliwa. Może warto zaproponować odpowiednią fachową lekturę, udział w warsztacie lub grupie wsparcia, co będzie pierwszym krokiem do zmiany i pomoże zmniejszyć lęk przed terapią. Warto też podjąć próbę umówienia na wizytę u terapeuty, wspierać i towarzyszyć podczas pierwszych wizyt.

 

Życzę Państwu wiele dobrego, dużo siły i motywacji do zmiany!

Pozdrawiam,  Aneta Maj, psycholog

Dodano: 12 lutego 2013
blog comments powered by Disqus