Przy nim nie jestem sobą

 

Witam,

Mam 21 lat. Jestem z chłopakiem, którego kocham za bardzo. Mój chłopak ma ciężki charakter i obawiam sie, że nie zawsze jestem przy nim sobą. Boję się rozstania i tego, że jeśli rozstanie nie nastąpi, będę żyła w ciągłym napięciu. Jest mi dobrze, czuję się kochana, ale nie czuję sie bezpieczna. Nie chcę, żeby moje życie polegało na tym, że ja zmieniam się dla niego, a on zmienia się tylko w mało ważnych dla niego kwestiach. Wielokrotnie w rozmowach zaznacza, że nie zmieni swojego zachowania wobec mnie, co pozwala mi myśleć, że będzie nieustępliwy w poważniejszych kwestiach, że on będzie decydował o kształcie naszego związku. Już raz rozstaliśmy się na pół roku, wyprowadziłam się, teraz już nie mieszkamy razem, bo się boimy, że znowu zakończy się to rozstaniem. Odszedł ode mnie, bo powiedziałam, że chcę być bardziej doceniana, że chcę być spokojna i cieszyć się życiem. Powiedział, że to zbyt duży wpływ na jego życie, a o swoim życiu chce decydować sam. Tak naprawdę nie wiem nawet dlaczego wrócił. Teraz owszem, jest lepiej, widzę, że się stara, ale boję się, że kiedy sytuacja sie powtórzy i kiedy będę chciała czegoś więcej, on znowu postawi na siebie.

Z moich obserwacji wynika, że mój chłopak chciałby, żebym była silniejsza, mniej wrażliwa. Ja natomiast potrzebuję opiekuna i kogoś, kto mnie wesprze. Z tym jest jednak problem, gdyż otrzymuję pomoc tylko wtedy, kiedy mój chłopak uzna problem za poważny. Często jednak jest tak, że daję sobie radę z poważnym problemem, a ten zupełnie błahy mnie przerasta i potrzebuję wsparcia, którego nie otrzymuję.

Wszyscy moi bliscy martwią się, że nie dam rady psychicznie. Sądzą, że powinnam odejść.

Proszę o pomoc.

Pozdrawiam,

Natalia

 

 

 

 

Pani Natalio,

Cieszę się, że postanowiła Pani do nas napisać. Z listu wynika, że stoi Pani na rozstaju dróg i w chwili obecnej nie wie, którą drogą podążyć.  Mocno koncentruje się Pani na podjęciu „odpowiedniej” decyzji – tak jakby decyzja musiała zostać podjęta teraz, natychmiast, w tym momencie. Być może potrzeba trochę więcej czas na jej podjęcie, czasu, w którym będzie mogła Pani przyjrzeć się swoim uczuciom, swojej „prawdziwej ja”  i wsłuchać  się w to, czego naprawdę Pani pragnie.  Napisała Pani, że obawia się, iż nie zawsze jest sobą przy swoim partnerze. Co to oznacza? Czy potrafi Pani odpowiedzieć sobie na pytanie, jaka Pani jest i co takiego zmienia się w Pani przy partnerze?

Pisze Pani o rozczarowaniu osobą i zachowaniem partnera, który, jak wynika z listu, wkłada mało starań w przyszłość Waszego związku. Związek to praca dwojga ludzi. Każdy dokłada swoją cegiełkę, czasem trzeba z czegoś zrezygnować, a czasem nauczyć się czegoś nowego. Z Pani listu wynika, że tylko Pani dokłada cegiełki. Za siebie… i za Pani partnera. Oboje Państwo powiedzieliście sobie czego oczekujecie. Usłyszała Pani od partnera, że nie zamierza się zmienić, a Pani potrzeby są za dużą ingerencją w jego życie. Pani partner nie był w stanie zaakceptować czy sprostać Pani potrzebom i odszedł. Pani wydaje się zaakceptowała jego pogląd na Wasz wspólny związek i próbuje zmieniać siebie, tak, by „dopasować” się do partnera. A co z Pani potrzebami, o których tak jasno pisze w Pani w liście? Gdzie jest przestrzeń na ich zaspokojenie? Gdzie jest miejsce dla Pani w tym związku? Wydaje mi się, że czeka Pani na zmianę partnera, zmianę, której na razie on nie chce. Jeśli on jej sam nie będzie chciał, Pani niewiele może zrobić. Związek to dwie osoby, patrzące w tym samym kierunku, w stronę wspólnej przyszłości. Z tego co Pani pisze, Pani partner na razie jest dość mocno nastawiony na siebie i swoje potrzeby. Co więcej Pani również koncentruje się bardziej na nim niż na sobie. Dla Pani partnera to bardzo wygodne – cała odpowiedzialność za powodzenie związku wzięła Pani na siebie.

W Pani liście jest dużo smutku i wiele trudnych emocji. Odnoszę  wrażenie, że wymaga od siebie bardzo wiele. Tak jakby starała się Pani zadowolić partnera kosztem swoich potrzeb i uczuć. Jakby traktowała Pani jego potrzeby jako ważniejsze od swoich. A przecież Pani w tym związku jest tak samo ważna jak Pani partner i Pani potrzeby są tak samo ważne jak jego potrzeby.

Wydaje się, że jest Pani świadoma swoich potrzeb. Jasno komunikuje Pani o potrzebie bezpieczeństwa, bycia docenioną, zauważoną, spokojną i szczęśliwą. Brakuje tu jednak odwagi, by o to zawalczyć. Nieśmiało mówi Pani o swoich pragnieniach partnerowi, ale nie wyznacza żadnych granic, nie dąży do ich zaspokojenia. Czuje Pani samotność, brak wsparcia w ważnych dla siebie kwestiach, brak poszanowania tego, co dla Pani ważne. W Pani liście jest dużo żalu do partnera. Co to oznacza? Jest wiele negatywnych emocji, których z jakiś powodów Pani nie ujawnia. Być może próbuje Pani w ten sposób ochronić swojego partnera przed złością, którą odczuwa wobec niego? Wydaje się, że jest Pani tak mocno skupiona na tym, by związek przetrwał, że zapomniała Pani o sobie. Odczuwa Pani ciągle napięcie, stres, smutek. Gdzie jest jego źródło?

Napisała Pani, że teraz nie mieszkacie już razem, bo boicie się, że znów zakończy się rozstaniem. Omijacie Państwo w ten sposób trudny obszar, udając, że go nie ma. To wygląda tak, jakbyście próbowali odwlec nieuniknioną decyzję o rozstaniu. Nie konfrontujecie się z problemem, licząc, że w ten sposób utrzymacie swój związek. Jakie on ma podstawy? Jaką przyszłość, gdy teraz jedynym fundamentem jest obawa, że wspólne zamieszkanie może zniszczyć związek?

Decyzja, o tym czy pozostanie Pani w związku czy postanowi odejść, należy do Pani. Nie musi Pani jednak podejmować jej w tym momencie. Proszę się zastanowić, co takiego dają Pani wspólne chwile spędzane z partnerem? Co Pani otrzymuje w związku? Które potrzeby są zaspokojone? Jakby Pani chciała, żeby Wasz związek wyglądał i czy jest szansa, że wspólnymi siłami, czasem też kompromisami możecie go stworzyć? Proszę pamiętać, że jedna osoba nie utrzyma całego związku. Podstawą musi być akceptacja, wzajemne wspierane się i zrozumienie swoich indywidualnych potrzeb. Zarówno jedna strona jak i druga musi dorzucać cegiełki, by powstał trwały i bezpieczny związek. Proszę zdjąć z siebie trochę odpowiedzialności za Waszą przyszłość i podzielić się nią z partnerem. Będzie miała Pani trochę energii, by pomyśleć o sobie, o tym, co Pani czuje i czego Pani pragnie. Proszę skierować więcej uwagi z partnera na siebie samą. Pani partner sobie poradzi, a dla Pani będzie to szansa odszukania w sobie prawdziwej siebie, bo jak Pani napisała obawia się, że „przy nim nie zawsze jest sobą”.

Zachęcam Panią do poszukiwania odpowiedzi na pytania, które zostały postawione w tym liście, jak i na te, które nosi Pani w sobie. Jeśli potrzebuje Pani w tym  wsparcia, chętnie pomogę.  Nasz portal oferuje różne formy pomocy. Może to być kontynuacja kontaktu mailowego, konsultacje za pośrednictwem skype, uczestniczenie w grupie wsparcia dla osób z podobnymi trudnościami. Jeśli czuje się Pani gotowa i chciałaby podjąć pracę w tym zakresie zapraszam.

Życzę dużo odwagi i więcej wiary w siebie. Pozdrawiam serdecznie,

Magdalena Musiałowska-Paterek

 

 

 

Dodano: 12 czerwca 2014
blog comments powered by Disqus