Czy on się odezwie… ?

Mam 19 lat, ponad rok temu na pewnym portalu poznałam chłopaka, 2 tygodnie później spotkaliśmy się, spotkanie było udane. Przez kilka następnych miesięcy pisaliśmy do siebie codziennie i raz bądź dwa razy w tygodniu się widywaliśmy. Kiedy do siebie pisaliśmy dawał mi do zrozumienia że mnie bardzo lubi ale kiedy już się spotykaliśmy nie mówił mi już tego, był wycofany, kiedyś mi napisał, że nie potrafi mówić o uczuciach, ja również mam z tym problem, jestem skryta i trochę nieśmiała. Ale mimo to bardzo dobrze nam się razem spędzało czas, dobrze czuliśmy się w swoim towarzystwie, jak przyjaciele. Z czasem już nie pisaliśmy do siebie codziennie, spotykaliśmy się raz na 2 tygodnie, później nawet raz na miesiąc. Ale nadal kiedy pisaliśmy i się widywaliśmy było fajnie. Miesiąc temu zaprosił mnie na obiad na moje urodziny, dał mi kwiaty. Potem gdy proponowałam spotkanie, pisał że nie da rady mimo iż wiem że nie miał żadnych planów, tydzień później również nie miał dla mnie czasu. Zajrzałam na portal na którym się poznaliśmy i zobaczyłam że znowu jest tam aktywny. Wtedy poczułam, że muszę coś zrobić, a że nie mogłam z nim porozmawiać osobiście to napisałam, że bardzo go lubię i że widzę że znowu jest na portalu, pomyślałam, że to może moja wina bo nigdy mu nie powiedziałam jak bardzo go lubię i może za mało to okazywałam… Napisał, że też mnie lubi, ale nie może mi nic obiecać i póki co szuka siebie. (Może go tym wystraszyłam)Ufam mu, jest dobrym człowiekiem, ale dlaczego znów jest na tym portalu randkowym… Odezwałam się do na komunikator i miło nam się znów rozmawiało tak po przyjacielsku.Może boi się zaangażować. Czy mam teraz czekać,aż on pierwszy się odezwie? Co mam robić?
Pozdrawiam
Karolina

Pani Karolino,

Nie da się nikogo zmusić do miłości. Chłopak o którym Pani wspomina szuka…
Pytanie czy ma Pani ochotę ustawić się w poczekalni i czekać ? Tylko na co?
Aż on się zdecyduje… Jak długo chce się Pani skazywać na męczarnie, na łudzenie się, że on znów się do Pani odezwie, spotka, pokocha… ?
Myślę, że warto pójść swoją drogą, jemu zostawiając wolny wybór. Jeżeli będzie wam dane spotkać się i budować razem to dobrze a jeżeli nie to życie widocznie ma dla Pani ciekawsze zadanie.

Nie warto od razu upatrywać w sobie winę. Nie wszystko od Pani zależy. Myślę, że to co należało zrobić – już Pani zrobiła.

Warto dać czas sobie na przeżycie tego bólu rozstania, zaufać sobie i iść dalej.

Ciepło pozdrawiam,
Sylwia Krajewska

Dodano: 20 sierpnia 2013
blog comments powered by Disqus