Czy miłość przyjdzie sama?

Na Waszej stronie ktoś zadał pytanie: „Mój związek jest chory, jednak nie potrafię go zakończyć, z obawy przed  samotnością.  Jak sobie z tym poradzić?”
Odpowiedzią było, że wskazówkę znajdujemy w samotności.
Odniosłem to mimo woli do siebie i swojej sytuacji. Jestem przeszło pół roku po rozstaniu z kobietą, z którą przeżyłem kilka lat. Nie był to ławy okres w życiu ale pogodziłem się z  rozstaniem, zrozumiałem, nauczyłem się z tym żyć. Jednak mimo poczucia pozornego spokoju, spędzania czasu z przyjaciółmi, nie czuję się szczęśliwy.
Odczuwam samotność, która choć nie paraliżuje mnie, to jednak to, co kiedyś sprawiało mi radość staje się szare, codzienne.
Brakuje mi osoby z którą mógłbym dzielić swoje życie.
Czy poszukiwanie Miłości, ale mam tu na myśli nie miłostkę ale uczucie, na którym można budować przyszłość, ma sens? Współczesność oferuje nam wiele możliwości, jak chociażby portale, które ostatnimi czasy tak intensywnie reklamują się w prasie.
Czy to jest tak, jak wszyscy mówią, że trzeba czekać, bo miłość przychodzi sama. Czy taka postawa ma sens?
A.Blake pisał o miłości, że to uczucie jest „ jak jedna dusza w dwóch ciałach”… A może moja potrzeba bliskości drugiej osoby świadczy o tym, że ze mną coś jest nie tak?

Pozdrawiam Paweł

Od redakcji
Panie Pawle, cieszę się, że historia innej osoby skłoniła Pana do poszukiwania odpowiedzi na pytania dotyczące własnych uczuć. To bardzo ważne, żeby z takimi pytaniami, które wydają nam się bardzo trudne,  nie pozostawać samemu.
Przyznam, że udzielenie odpowiedzi na pytania, które Pan zadaje, nie jest łatwe. Są ludzie, którzy wierzą, że miłość przychodzi sama, że nie warto jej szukać, bo to ona nas znajduje. Są tacy, którzy temu losowi odrobinę pomagają, czy raczej nie przeszkadzają, dzięki temu, że nie czekają samotnie w domach na to, aż znajdzie ich miłość – bo to raczej niemożliwe. Są też tacy, którzy miłości poszukują. Nie wiem, jak jest najlepiej. Myślę jednak, że czasem warto spokojnie zaczekać, zamiast gorączkowo poszukiwać partnera na portalach randkowych. Co nie oznacza, że przez Internet nie można rzeczywiście poznać kogoś wartościowego, kto po jakimś czasie okaże się być tą „drugą połówką”.
Moim zdaniem nie ma nic złego w Pana potrzebie bycia blisko z drugą osobą – bliżej i inaczej, niż z przyjaciółmi, których Pan ma. Każdy z nas chce i dąży do tego, by mieć w swym życiu partnera, z którym mógłby dzielić swoje radości i smutki.
Jednocześnie w swoim liście pisze Pan o potrzebach partnerstwa  i znalezienia drugiej osoby, z którą tworzyć chciałby Pan „jedną duszę w dwóch ciałach”. Jeśli ta druga potrzeba nie wyklucza tej pierwszej i jednocześnie jej zaspokajanie nie więzi drugiej osoby, ani nas samych, nie zamyka czyichkolwiek praw do bycia odrębną osobą, która ma własne potrzeby, uczucia, zdanie – to wszystko jest w porządku. Ważne, byśmy w związkach zachowywali równowagę pomiędzy bliskością a byciem niezależnymi jednostkami, które zaspokajają potrzeby swych partnerów nie kosztem swoich własnych, ale biorąc je zawsze pod uwagę.
Zachęcam Pana do tego, by rozmawiał Pan o swoich wątpliwościach z bliskimi, by poznawał Pan zdanie innych osób. Proszę też w oczekiwaniu, czy też w poszukiwaniu miłości zaufać własnej intuicji.
Proszę też odwiedzać nasz portal kochamzabardzo.pl
Pozdrawiam,

Magdalena Chemycz, psycholog – konsultant

 

 

Dodano: 4 kwietnia 2015
blog comments powered by Disqus