Czy jestem aż taka zła ?

Witam,

proszę o pomoc, bo już sama nie wiem czy rzeczywiście jestem taka zła, kłamliwa, wredna ????   Zupełnie nie wiem co mam zrobić.

Jesteśmy z Tomkiem razem od 4 lat. Początek był cudowny. Jednak od bardzo długiego czasu czuję się sfrustrowana, winna wszystkiemu, co się wydarza, bezsilna, czasem wkurzona. Tomek uważa, że brak mi empatii, kłamię, kręcę, specjalnie go wkurzam i utrudniam życie, nie potrafię dbać o dobrą atmosferę, mam fochy, za mało robię w domu, nie chcę mu się podobać. Ja tez mam sobie różne rzeczy do zarzucenia (jak to w związku) i to powoduje we mnie niesamowite poczucie winy nawet za rzeczy, które nie są moją winą. Niestety mam wrażenie, że Tomasz wykorzystuje to i w efekcie np. ja płacę za wakacje, które miały nam/jemu zrekompensować te, do których nie doszło, bo się na nie nie zdecydowałam. Czuję się w tym związku jedyną winną i mam wrażenie że non stop się licytujemy i szukamy winnego, którym jestem i tak w konsekwencji ja.

Sprzątam, robię zakupy, gotuję, zmywam i podaję herbatkę, poza tym normalnie chodzę do pracy i właściwie zrezygnowałam ze swoich aktywności, które bardzo lubiłam, bo Tomek  za mną tęskni, dobrze jest spędzać razem każdą chwilę i dbać o relacje. Na początku fajnie było razem spędzać właściwie cały wolny czas. Ale ja chcę chodzić na zajęcia salsy, które mi się  bardzo podobają. Chłopak ostatnio stwierdził, ze musze czekać rok do kolejnych wakacji, żebyśmy mogli jeździć na nie razem na rowerze i że widocznie wcale mi się tak bardzo nie podobają, skoro w tym roku tak nie robiliśmy. Chce ze mną non stop rozmawiać przez telefon, gdy tylko nie jesteśmy razem. Zdarza się, że chce zostać ze mną  „na telefonie” nawet jak jestem w pracy, bo podejrzewa, że wcale nie mam tak dużo pracy jak mówię. Wymógł na mnie obietnicę, że nie będę się przez kolejny rok spotykać bez niego z moimi znajomymi. Wielokrotnie sprawdzał mi telefon, połączenia, smsy, kalendarz … . Jest chorobliwie zazdrosny i uważa, ze zaraz ktoś mnie poderwie. Natomiast on sam chodzi późno do pracy, wraca kiedy chce, nawet jak jesteśmy umówieni, nie robi prawie nic w domu, zabrania mi różnych rzeczy, chyba mną manipuluje, nie mówi mi ważnych rzeczy.  Uważa, że powinnam się odważnie i „obciśle: ubierać, zawsze w sukienkę, być pomalowana,  uśmiechnięta i zawsze chętna na igraszki. Nie zauważa, że ja mogę chcieć ubrać coś innego. Wymusza to, co chce np. brakiem kontaktu, awanturą. Już nie raz usłyszałam, że jestem kocmołuchem, jeśli nie zakładam tego, co on chce. Nie raz wyglądałam tez jak idiotka zakładając w końcu to, czego chciał. Czasem czuję się jedynie jak obiekt seksualny. Ma do mnie pretensje o to co zakładam do pracy, przy czym są to normalne, skromne ubrania, robi bezsensowne komentarze. Chce o wszystkim gadać i wyjaśniać nieskończoność, co ja uważam za stratę czasu. Robi mi na złość i uważa, że uczy mnie przykładami. Robi mi wymówki, zmusza do różnych rzeczy, które mi nie odpowiadają.

Mogłabym napisać jeszcze dużo, dużo więcej. Mam problemy zdrowotne i myślę, że to od tego wszystkiego. Jestem smutna, sfrustrowana i bezsilna, Czuje się samotna. Już 4 razy próbowałam to zmienić i odejść. On zawsze się pojawiał i pokazywał jaki jest czuły i kochający, bo potrafi być słodki, jak chce. Chciałabym to uciąć i nie wiem czy znajdę siłę żeby oprzeć się wszystkim wybiegom A. To co napisałam to moje odczucia, mogą nie być do końca obiektywne. Nie wiem czy to ze mną jest rzeczywiście coś nie tak czy to jednak on gra na moich emocjach i mną manipuluje. Bardzo proszę o pomoc !

Dziękuję i pozdrawiam, Aśka

Pani Asiu,

czuje się Pani smutna, bezradna, samotna, bezsilna. Uczucia to taki barometr, który pokazuje jak nam jest w życiu, czy wydarzenia, ludzie, których spotykamy na swojej drodze, my sami są tym, czego tak naprawdę chcemy i czy są nam sprzyjające czy nie. Co mówią do Pani właśnie te uczucia? Co pragną Pani zakomunikować? Problemy zdrowotne też wskazują na obciążenie, zmęczenie, stres. Ciało jest ściśle powiązane z emocjami. Często choruje, gdy dusza też choruje. Pani Joanno, ma Pani prawo czuć właśnie tak, jak Pani się czuje. Uczuć nie da się oszukać. To rozum często zakłamuje obraz rzeczywistości: „Jest mi źle, smutno, ale nie najgorzej się dzieje.” Napiszę raz jeszcze: Pani uczucia są jak najbardziej na miejscu. Proszę się w nie wsłuchać i im zaufać, wtedy poprowadzą Panią taką drogą, gdzie będzie Pani czuła się kochana, ważna, doceniona, będzie Pani miała prawo być taką, jaką Pani jest.

Związek, w którym Pani znajduje się jest dla Pani raniący i toksyczny. To, do czego doprowadzają zachowania Pani partnera, to utrata siebie. Ilekroć zgadza się Pani na rzeczy, których Pani nie chce, rezygnuje Pani z dotychczasowych zajęć, pasji, znajomości – traci Pani siebie, przekracza własne granice coraz bardziej. Gdy pozbędzie się Pani wszystkiego, wszystko odda tej relacji, co dla Pani pozostanie? Może warto krok po kroku zacząć od drobnych rzeczy, które dodadzą Pani siłę. Co dzisiaj, tu i teraz może Pani zrobić tylko dla SIEBIE? Jaka będzie pierwsza aktywność, osoba, do której chciałaby Pani powrócić?

Pani Joanno, pisze Pani, że czuje się Pani traktowana jak obiekt. To odbiera poczucie godności, uderza też w Pani poczucie własnej wartości, rodzi smutek, złość, bezsilność. Pani partner faktycznie Panią manipuluje, kontroluje Pani życie, zachowania, wymaga, a sam niewiele daje. Pani oddaje mu odpowiedzialność za siebie, cierpiąc po cichu… Co takiego sprawia, że stawia się Pani w takiej roli? Czego się Pani boi?

Jakie korzyści ma Pani z tej relacji? Co spowodowało, że już 4 razy Pani wracała? Być może to nie chodzi o tego mężczyznę, ale o jakieś potrzeby, które domagają się zaspokojenia przez Panią. Jakie potrzeby ma zaspokoić ta relacja? W jaki sposób? A jak naprawdę jest?

Proszę zastanowić się nad odpowiedziami na te pytania.

Pani Asiu, dużo pytań – zapewne jeszcze więcej odpowiedzi. Myślę, że list, który Pani napisała to ważny krok, który Pani wykonała, żeby sobie pomóc. Jednak jak sama Pani widzi w liście i mojej odpowiedzi zawarty jest tylko niewielki fragment rzeczywistości. Zachęcam do dalszego kontaktu: do skorzystania z pomocy przez skype albo ze spotkań indywidualnych w gabinecie – to pomoże lepiej zrozumieć to, co się z Panią dzieje i znaleźć jak najkorzystniejsze rozwiązanie. Sytuacja, w której Pani znajduje się nie jest beznadziejna. Przy odpowiednim wsparciu, Pani pracy i chęci – zmiana na lepsze jest możliwa!

I właśnie takiej zmiany Pani życzę.

Pozdrawiam ciepło,

Aneta Cieśla, psycholog

Dodano: 18 października 2013
blog comments powered by Disqus