Czuję się taka odrzucona

Witam,
mam problem w relacji ze swoim partnerem. Poznaliśmy się 4 lata temu, od tamtej pory jesteśmy razem. Od 1,5 roku razem mieszkamy. Poznaliśmy się w bardzo trudnym dla mnie okresie, rozwodziłam się. Połączyło nas silne uczucie a on był taki czuły, opiekuńczy, pomocny. Mam 9 letniego synka. Z partnerem przeżyliśmy fajne 1,5 roku. Potem bywało różnie. A od pół roku wszystko zaczęło się sypać. On zaczął pracować po naście godzin na dobę. Wracał grubo po północy. Zacząć bywać w domu coraz rzadziej. Tłumaczył to tym że ma szansę na rozwój na karierę, że bardzo mu na tym zależy. Zaczął mówić że źle czuje z nami w domu. Wobec mnie zaczął zachowywać się chłodno i od około 3 miesięcy odmawia seksu, mówiąc że jest zmęczony i przepracowany. Próbuję jego zrozumieć, ale jest mi tak ciężko, czuję żal i rozczarowanie, nie mogę pojąć jak bliski mi człowiek nagle stał się tak niedostępny. Próbowałam wielokrotnie rozmawiać z nim na ten temat, mówiłam że bardzo go kocham, że bardzo mi na nim zależy a on czasem odpowie, że mnie kocha. Ostatnio oznajmił że musi się wyprowadzić, nie kończy ze mną związku, nadal mnie kocha, ale teraz długo będzie pracował, priorytetem jest dla niego teraz praca. Jestem przerażona że to koniec, nie wyobrażam sobie życia bez niego, stale jestem zdenerwowana, nie mogę na niczym się skupić, tylko te myśli w głowie dlaczego? Co ja zrobiłam źle? Tak bardzo chciałabym z nim być. Jak się wyprowadzi wiem że stale będę na niego czekała, będę tęsknić, wyczekiwać telefonu, spotkania. Nie wiem co mam zrobić, nie zatrzymam go w mieszkaniu. Jak to sobie wytłumaczyć i odzyskać spokój wewnętrzny. Od kilku tygodni żyję stresie, bólu ! Nie mogę spać spokojnie, może za bardzo to przeżywam, może to tylko taka moja wymyślona czarna wizja, że jego już nie będzie. Czuję się odrzucona, nieatrakcyjna.
Mówiłam mu o tym ale on stwierdził że nie mam się czym denerwować.
pozdrawia
m,
Zrozpaczona

Witam Panią,

smutny i trudny jest Pani mail. Mam poczucie, że bardzo Pani cierpi.
Ma Pani synka, który bardzo Panią potrzebuje. A przez nie unormowaną Pani sytuację emocjonalną, bardzo jest Pani skoncentrowana na sobie, na smutku, stresie i stracie.
Wspomina Pani, że poznaliście się w trudnym dla Pani okresie. Dobrze, bo miała Pani wsparcie, opiekę, czułość i pomoc. Jednak mogła ją Pani pomylić z miłością. Pisze Pani, że połączyło was silne uczucie. To zrozumiałe wśród tak silnych emocji jakie generuje rozwód. Angażując się tak szybko w nową relację,  nie przeżyła Pani straty, żałoby po rozstaniu z mężem. A to dziś pokutuje. Wczepiła się Pani w partnera, zaufała mu, wyidealizowała go, pokochała (choć tu bym się bardziej przyjrzała co dla Pani oznacza miłość ?). Miłość tak nagle nie sypie się, nie jest aż tak zmienna. Być może sygnały, że jest źle były wcześniej.  Wiele wskazuje na to, że Pani partner może być kimś innym zainteresowany:
dużo pracy,
coraz późniejsze powroty do domu,
złe samopoczucie (dyskomfort) w domu, z wami,
chłód,
brak seksu,
informacja, że musi się wyprowadzić.

To oznacza, że nie chce z Panią być, odchodzi. Konsekwentnie, krok po kroku. Ale nie na 100%. Zostawia sobie furtkę w postaci, kocham cię, nie kończę związku – ale praca (jak mówi) jest dla mnie nr 1 !
Nie bardzo mogę w tym wszystkim znaleźć miejsca na miłość. Pani czuje lęk, że traci. To Panią niszczy. Jest Pani przerażona jak mała dziewczynka, nie wyobraża Pani sobie życia bez niego, stale jest Pani zdenerwowana, nie może Pani na niczym się skupić, bo zbudowała Pani miłość i siłę nie na sobie a na kimś. Na nim, on chce odejść i Pani się rozpada na kawałki…
Dlaczego odchodzi ? Bo chce ! Proszę nie szukać w sobie winy. Może warto szczerze porozmawiać o tym co Pani czuje, widzi, co dzieje się między wami. Nic Pani nie zrobiła takiego by partner odszedł. To jego wola, wybór. Choć bardzo raniący. Mam poczucie, że to jakiś Pani problem z nie przeżytą stratą, odrzuceniem, opuszczeniem, który towarzyszy Pani w życiu. Teraz wiele od Pani zależy czy będzie Pani stale czekać na niego, czy załamie się Pani, czy uwikła w poczucie winy. Może Pani całe swoje życie przeczekać. Znam takie kobiety. Ale już dziś powiem Pani, że nie warto !!!

Ma Pani dużą pracę do wykonania ze sobą. Ale warto zawalczyć o siebie dla siebie i synka. On życia uczy się od Pani. Proszę o tym pamiętać.

Proszę zacząć słuchać siebie. Żal i rozczarowanie, to jest Pani prawda. I od niej bym zaczęła.

pozdrawiam,
Sylwia Krajewska – psycholog z Psychocentrum.

Dodano: 14 lutego 2014
blog comments powered by Disqus