Zaborczość

 

Witam, trafiłam na Waszą stronę zupełnie przypadkiem i postanowiłam napisać, bo czytając historie innych kobiet widziałam cząstkę mojego życia. Mam 20 lat, jestem ze swoim chłopakiem dwa lata. Jest to mój pierwszy związek. Bardzo go kocham i wiem, że On kocha również mnie. Na początku związku było w miarę normalnie. Poznawaliśmy się, odkrywaliśmy… Zaczęło się kilka miesięcy później. I to z mojej strony. Najpierw pojawiła się zazdrość. Bywałam (i bywam dalej) strasznie zazdrosna o to, że on pisuje z dziewczyną, w której się kochał w liceum. Robiłam mu małe awantury o to, że umawiają się na pizzę, że ma dużo koleżanek i że się z nimi spotyka bez konsultacji ze mną. Czułam się chora ze złości na niego, ale – o dziwo – starałam się nie okazywać mu tego, wręcz przeciwnie: kisiłam to w sobie tygodniami. Bałam się, że mnie zostawi gdy stwierdzi, że jestem zazdrosna. Bardzo rzadko zdarzy nam się poważnie pokłócić. Ale były takie sytuacje, że mocno się posprzeczaliśmy, a ja panicznie bałam się tego, że mnie zostawi. Płakałam, rozpaczałam, nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić, nie potrafiłam usiedzieć w domu, musiałam ciągle się ruszać, cokolwiek robić z rękami i nogami. Zdarzało mi się nawet płakać mu do słuchawki, nie potrafiłam się powstrzymać. Inna rzecz jest taka, że chyba nie jestem w stanie normalnie funkcjonować kiedy on jest daleko. Zdarzały się przypadki, że musiał gdzieś wyjechać, a ja cierpiałam niemiłosiernie. Nie mogłam złapać oddechu, nie mogłam spać, co chwila miałam ściśnięty żołądek ze zdenerwowania. Tęsknota mnie zżerała. Martwiłam się, nie umiałam myśleć o niczym innym a najgorsze było to, że aż chorobliwie potrzebowałam jego bliskości, łzy lały się strumieniami. Kiedy jest dobrze między nami to jest ok, ale kiedy dzieje się kiepsko albo kiedy on jest daleko – włącza mi się panika i strach. Tak samo jest z codziennością. Od dawna staram się wszystko planować tak, aby to on był na pierwszym miejscu (kiedyś zrezygnowałam z pracy dlatego, że miałam taki grafik, który uniemożliwiał mi spotkania z nim) . Wiem, że on mnie kocha i szanuje, nie jestem ani głupia ani naiwna, żebym tego nie dostrzegła. Ale boję się, że moje zachowanie go zniechęci. Jestem taka, że muszę wszystko analizować, gdy on mi powie coś przykrego, albo cokolwiek się zdarzy, zaprząta mi to głowę.  Najciekawsze, a zarazem najgorsze jest to, że już kiedyś byłam taka zaborcza w stosunku do dwóch osób, tyle że nie aż w takim stopniu. I tamte odeszły. Panicznie boję się samotności, mimo , że przecież nie jestem sama. Pomóżcie!  Beata

Droga Pani Beato, w swoim liście pisze Pani o zazdrości o partnera, złości na niego z powodu spotkań z innymi koleżankami, ale wyraźnie zaznacza również, że on Panią kocha, czuje to Pani i dostrzega – co ma bardzo duże znaczenie przy budowaniu związku. Niewiele Pani pisze o stosunku partnera do Pani osoby, dlatego też trudno odnieść mi się do Państwa relacji. Rozumiem, że zachowania partnera – spotkania z innymi dziewczynami – budzą Pani rozczarowanie i niepokój o stałość uczucia partnera do Pani. Zastanawiam się czy Pani partner wie o tym, co Pani czuje, kiedy on spotyka się z koleżankami? Czy mówi mu Pani o swoich uczuciach, niepokojach i o tym, że te spotkania ranią? Napisała Pani, że tłumi zazdrość – być może partner nie wie, że jego zachowanie sprawia przykrość?

Być może warto szczerze i otwarcie porozmawiać z partnerem o swoich obawach? Jeśli komunikacja pomiędzy Panią a Pani partnerem będzie jasna i otwarta może pojawi się szansa, by zmienić pewne zachowania na korzyść Państwa związku? Zastanowiłabym się jeszcze, skąd bierze się ta „panika i strach”, gdy Państwo się pokłócą lub partner wyjedzie? I to planowanie dnia codziennego tak, by ustawić partnera na pierwszym miejscu? Z Pani listu nie wyniku, że partner tego oczekuje. Wydaje się, że planowanie i ustalanie wszystkiego daje Pani poczucie kontroli nad życiem i związkiem. To poczucie kontroli jest złudne. Nie jesteśmy w stanie zapanować nad wszystkim, co się dzieje wokół nas.

Reaguje Pani silnymi emocjami na nieprzewidziane sytuacje, które są nieodłączną częścią życia i które zawsze będą się pojawiać. Wydaje się, że fizyczne rozstanie z partnerem i kłótnie postrzega Pani, jako duże zagrożenie. Często, jak Pani pisze, odczuwa lęk, że partner odejdzie. Czy on daje takie sygnały czy są to głównie Pani wyobrażenia na temat przyszłości? Napisała Pani o tym, jak trudno jest wytrzymać negatywne emocje, które się wtedy pojawiają i o tym, jak wpływają one na Pani zdrowie fizyczne. Rozumiem, że jest to dla Pani męczące, bolesne i w pewien sposób ograniczające podejmowanie różnych aktywności, które mogłyby sprawić przyjemność. Mocno koncentruje się Pani na tych negatywnych doznaniach, uniemożliwiając sobie w ten sposób, jasne spojrzenie na sytuację. Może warto zastanowić się dlaczego tak się dzieje?

Zachęcałabym Panią do skorzystania z naszej pomocy on-line, żeby przyjrzeć się emocjom, jakie w Pani się pojawiają w tych sytuacjach, co jest ich źródłem i zastanowić nad tym, jaką funkcję pełnią w Pani życiu. Napisała Pani, że podobne zachowania (jak w stosunku do partnera) zdarzyły się także w przeszłości, w relacji z inną osobą czy osobami. Wydaje się więc, że jest to pewien schemat funkcjonowania w relacjach z innymi ludźmi. Schemat, który przysparza Pani dużo cierpienia, napięcia, niepokoju i mocno wpływa na życie codzienne, utrudniając je. Ale można nad tym pracować. Jeśli chciałaby Pani spróbować, czuje się Pani gotowa i chętna, by przyjrzeć się swoim sposobom reagowania, proponuję udział w grupie wsparcia, spotkaniach z psychologiem lub kontynuowaniu konsultacji za pośrednictwem maila, tak jak teraz. Znajdzie tu Pani, w atmosferze wsparcia i bezpieczeństwa, czas i przestrzeń, by zatroszczyć się o siebie samą. Zachęcam Panią do podjęcia tego trudu – być może pozwoli to Pani zatrzymać się na chwilę i odnaleźć nowe, łatwiejsze dla Pani sposoby reagowania w trudnych dla Pani sytuacjach.

Życzę dużą odwagi i spokoju. Wszystkiego dobrego, Magdalena Musiałowska-Paterek, psycholog

 

Dodano: 23 października 2012
blog comments powered by Disqus