Zabójcza służba

Cindy potrzebowała 10 lat, by  zrozumieć, że John był
prawdziwym BIORCĄ,  a ona jego ofiarą – DAWCĄ….
John i  Laura pobrali się. Mają dziecko,  są nadal razem.
Laurę często prześladuje pytanie czy John jest jej wierny?

Po 2 latach związku z Johnem Cindy postanowiła wyjechać
na długie wakacje sama.  Czuła, że między nimi coś się nie układa
i chciała to przemyśleć. Nie umiała  jednak z nim zerwać,
a w samotności wróciła tęsknota. Natychmiast po powrocie
zatelefonowała do Johna i umówiła się z nim na spotkanie.
W czasie intymnej  randki Jon zakomunikował Cindy, że kocha dwie kobiety:
Ją – Cindy i jej  przyjaciółkę Laurę. Dodał również, że to właśnie z Laurą
pragnie dzielić życie. Cindy była wstrząśnięta. Nie ukrywała
zdumienia i smutku, ale kiedy wieczorem wrócili z kolacji
nie odmówiła Johnowi seksu. Była tak rozbita i dotknięta,
że chciała być blisko niego. Cindy była również z Johnem w łóżku
dzień przed jego przeprowadzką do Laury, a potem tuż po jego ślubie…..
(na podst. Evatt Chris Feld Bruce „Dawcy i biorcy. Tajemnice wzajemnej fascynacji” 2001).

W pułapce obowiązku

Joanna jest menedżerką w dużej  firmie. Na warsztat wbiegła zdyszana w ostatniej chwili.
Długo nie mogła się  skupić. Było widać, że jej myśli biegną wokół różnych spraw.
Kiedy wreszcie  zabrała głos była bardzo przejęta, to, co odkryła u siebie poruszyło nią
bardzo! Ona, samodzielna kobieta, dyrektor, jest w swoim małżeństwie ofiarą? Osobą,
która daje za dużo i nie potrafi brać?

Pewnego razu Joanna miała pójść z  mężem na bankiet w jego firmie. Do domu dotarła,
jak zwykle, w ostatniej chwili. Przebrała się szybko, ogarnęła dom, podała obiad dzieciom
i stanęła przed lustrem… Wtedy zobaczyła zmęczoną, zaniedbaną kobietę w drogiej,
ale za ciasnej sukience! Obok niej stał mąż. Dobrze dopasowany garnitur,
ładnie ostrzyżone włosy, nieskazitelnie czyste buty (te buty zawsze pastuje Joanna!)
– mężczyzna  wysoki i cholernie przystojny!

Joanna nie zdawała sobie sprawy, że  przez 15 lat swojego związku robiła wszystko
dla męża i dzieci, nie wymagała od nikogo żadnej pomocy! Przecież radziła sobie świetnie!
Teraz się boi, że pomimo  jej sukcesów zawodowych, mąż coraz mniej ją szanuje,
wieczorami gdzieś znika,  lub surfuje po Internecie.

Jaką cenę zapłacą oboje za brak  równowagi w braniu i dawaniu? Jak długo może trwać taka nierówna relacja?

A jak jest u Ciebie? Rozpoznajesz  tu jakieś Twoje cechy charakteru? Zastanawiałaś się,
czy przypadkiem nie jesteś kobietą, która kocha za bardzo? Daje i o nic nie prosi?
Wchodzi z partnerami w relacje, które szkodzą obu stronom, powodują, że związek
się nie rozwija.

Kobiety często wpadają w pułapkę  obowiązku. Swoje działania na rzecz partnera opierają przede wszystkim na uzasadnieniach zewnętrznych: nakaz moralny, przysięga małżeńska, spełnienie oczekiwań otoczenia, zwłaszcza rodziców, a nie na przyjemności bycia
z partnerem. Spostrzegamy wtedy zazwyczaj nasze uczucia, jako słabe i nieważne.
Nie staramy się dbać o swoje potrzeby, odczuwamy lęk przed zranieniem partnera.
A tak naprawdę również lęk przed sobą, lęk przed ujawnieniem tego, co dla nas
ważne, czego chcemy, pragniemy i co nam się nie podoba. Czasem zyskujemy takim
zachowaniem tzw. święty spokój. Jednak częściej taka strategia staje się
zabójcza dla naszego związku, lub wzmacnia patologiczne zachowania obojga partnerów.
Zdarza się także, że np. kobiety z niskim poczuciem własnej wartości, wybierają
mężczyzn z przesadnie wysokim poczuciem wartości. Celem takiej relacji staje
się zaspokojenie emocjonalnych braków przez partnera. Ani ona, ani on nie
rozwiązują swoich problemów wewnętrznych. Relacja jest oparta na wzajemnych
deficytach, a partnerzy wspierają się, aby utrzymać swoje patologie. Niestety
to, co na początku partnerów do siebie przyciągało, może wkrótce ich odpychać
od siebie. Kobiety w takich związkach zazwyczaj podkreślają, że ich uczucia i
opinie w ogóle się nie liczą: „Ty jesteś ważny, ja nie”, mężczyźni natomiast
poprzez taką postawę podtrzymują przekonanie o swojej przesadnej ważności: „Ja
jestem ważny, a ty nie”. W takim związku może pojawiać się dużo złości,
obwiniania, lub brak emocjonalnego kontaktu, dystans, stagnacja, brak
bezwarunkowej miłości, brak życia!

Zrzuć ciężary

Jeśli chcesz budować relację partnerską opartą na równowadze i wzajemnej wymianie spróbuj uznać jako fakt, że dawanie nie jest lepsze od brania. Każda z nas może nauczyć się, jak dbać o swoje potrzeby, mówić o nich partnerowi i prosić innych o pomoc.
Nie warto też za wszelką cenę unikać sytuacji konfliktowych.
Każdy konflikt oczyszcza relacje, pozwala rozładowywać emocje. Można dzięki
niemu wypracować coś wspólnego. Zamienić go na współdziałanie. Warto więc
komunikować wprost swoje żale, pretensje, opinie. Nasz partner jest dorosły,
może być tak samo jak my odpowiedzialny za wspólny związek. Nie musimy się ciągle
obawiać jego reakcji. Zapewne potrafi nam pomóc w wielu kwestiach!

Jeśli bardziej potrafisz dawać niż brać od innych, powinnaś mieć świadomość,
że dawcy są mniej asertywni, choć myślą o sobie inaczej. Świetnie radzą sobie z ciążącymi na nich zadaniami, ale gdy dochodzi do rozmowy o przejęciu przez partnera niektórych
obowiązków, czują się zagrożeni.

Dawcy nie potrafią manipulować innymi. Nie proszą o pomoc, bo są przekonani, że sami najlepiej wszystko załatwią. Czują się nadmiernie kompetentni. Nawet, jeśli nie wiedzą,
jak coś zrobić, wolą sami rozwiązać problem, niż prosić o pomoc. „Sam zrobię to
lepiej…”, „To zbyt duży kłopot prosić kogoś o pomoc…” , „Och, nie powinieneś
tego robić dla mnie…” Oto program dawcy.

Jeśli pielęgnowałaś w swoim związku  postawę nadmiernego dawania, możesz mieć problem z rozstaniami. Rozstanie  zapewne wiąże się dla ciebie z dużym bólem,
poczuciem pustki, chęcią zemsty. Swój związek traktujesz jako jedyne bezpieczne miejsce w życiu. Odejście od męża, nawet, jeśli wasza relacja jest bardzo patologiczna możesz traktować jako rozwiązanie nie do przyjęcia.

Nie musisz w każdej sytuacji zachowywać się przyjacielsko, być dla wszystkich miła. Zapewne zależy ci bardzo na aprobacie otoczenia. Jednak zamiast nadmiernie skupiać uwagę na otoczeniu zewnętrznym, lepiej pomyśl o swoim wyglądzie. Być może kupujesz mnóstwo ubrań, w szafie masz wiele ciuchów, ale nie leżą one na tobie tak jak byś chciała, nie komponują się z dodatkami. Kiedy ostatnio kupiłaś sobie lub dostałaś od męża
jakąś biżuterię?

Jeśli kiedyś staniesz przed lustrem obok swojego męża i poczujesz, że naprawdę
dobrze się razem prezentujecie, nikt tu nie jest lepszy, ani gorszy,
bardziej lub mniej ważny to będzie sygnał, że wasz związek jest partnerski,
że jesteście „w równowadze” – potraficie dawać i brać wzajemnie od siebie.

 autor: Małgorzata Tarkowska, psycholog, psychoterapeutka, doradca rozwoju sobistego  i zawodowego, trener-edukator

Jeśli temat tego artykułu dotyczy również Twoich problemów, zapraszamy do kontaktu z nami pod adresem psycholog@kochamzabardzo.pl
Zachęcamy również do zainteresowania się programem spotkań w grupach terapeutycznych, wsparcia czy rozwoju osobistego prowadzonych przez naszych specjalistów.
Szczegółowe informacje: kochamzabardzo.pl/grupy

 

 

Dodano: 27 sierpnia 2014
blog comments powered by Disqus