Właściwa odległość

Aneta Maj

On: Kochanie, wychodzę…

Ona: Znowu to samo? Ciągle Cię nie ma. Czy ja w ogóle się liczę?

On: Przecież spędziliśmy wczoraj miły wieczór.

Ona: Tak, bo odwołano Twoje zajęcia. Zajmuję miejsce pomiędzy siłownią, basenem a spotkaniami z Mariuszem.

On : Przecież wiesz, że to nieprawda. Jesteś dla mnie ważna, ale nie możesz wymagać, żebym Tobie ciągle poświęcał całą uwagę! Robię co mogę, a Tobie ciągle mało…

* * *

Razem, choć osobno. Czasem bardziej razem, a czasem bardziej osobno. To historia stara jak świat. Do tej pory nie spotkałam pary, która nie musiałaby zmierzyć się z tym problemem. W jaki sposób ustalić granicę? Gdzie zaczyna się wolność, a gdzie zniewolenie? Każdy związek jest jak płuca, żeby prawidłowo funkcjonował musi mieć wystarczającą ilość tlenu – nie za mało, ale też nie za dużo. Bliskość w związku buduje się między innymi dzięki znalezieniu właściwej między dwojgiem ludzi odległości.

A teraz dla tych, którzy jeszcze mają wątpliwości czy problem ich także dotyczy. W jaki sposób zareagowałabyś, gdyby Twój partner powiedział: „ Kochanie, muszę wyjechać na weekend. Tym razem potrzebuję pobyć sam…”? Jakie emocje się w Tobie pojawiają? Czy odczuwasz smutek i odrzucenie, czy budzi się w Tobie radość i zrozumienie, bo wiesz, że dzięki temu poczuje się lepiej? Kiedyś natknęłam się na wypowiedź Anny Marii Jopek, która w wywiadzie dla Vivy! opisuje dbanie o partnera i o jego poczucie wolności być może w nieco niezwykły sposób:
„Ludzie nie mogą sobie wypełniać każdej szczeliny w życiu. Muszą sobie dać przestrzeń. Nie ma nic gorszego, jak wmawiać komuś, że musi kochać to, co i ty kochasz. Marcin kiedyś chciał prowadzić safari w Afryce. Któregoś dnia po prostu przyszedł z takim pomysłem, a ja powiedziałam: »Dobrze. Pół roku będziesz mieszkał z nami, pół roku w Afryce«. Mogłabym sobie to wyobrazić, bo widzę, jaki Marcin jest nieszczęśliwy, gdy zaczyna się zima. Jakie ma smutne oczy. I wtedy wiem, że lepiej jest puścić go wolno, niż kazać mu tak cierpieć.”

Można żyć tak, że chęć pochłonięcia sobą drugiej osoby zwycięża. Można tak przylgnąć do siebie, że nawet śpiwór staje się za duży. Stajemy się wtedy zakładnikami bliskości. Dlatego dobrze jest zachować spory kawałek siebie. Dzięki temu nie stajemy się nudni dla partnera i dla siebie samych… Czujemy, że życie ma inny smak i zyskujemy większą świadomość własnej osoby. Jak tego dokonać? Nie ma jedynej słusznej drogi, ale myślę, że warto określić swoje potrzeby i pasje, porozmawiać o tym, co można robić razem, a co osobno. Nie zawsze spotkamy się z pełnym zrozumieniem.

Elżbieta na przykład musiała zrezygnować ze spotkań towarzyskich z przyjaciółkami, odcięła się też od wielu różnych zajęć, które do tej pory sprawiały jej przyjemność. Wszystko dlatego, że Zbyszek ciągle był zazdrosny i ciągle marudził. Po latach okazało się, że Elżbieta nie posiada już własnego życia. Nie miała siły i odwagi o nie walczyć. Niektórzy ludzie próbują budować wokół nas mur i więzić w pułapce bliskości.

Jeśli rozmowa nie pomaga, często jedynym ratunkiem jest przeskoczenie muru i trudna, choć fascynująca droga podążania za sobą. Dobry związek, to taki, w którym obojgu partnerom jest ze sobą dobrze.
Prawdziwą sztuką jest znaleźć właściwą odległość… I w każdym związku lub momencie życia będzie ona nieco inna, niepowtarzalna.

oprac. Aneta Maj, psycholog-konsultant

 

Dodano: 5 czerwca 2015
— Aneta Maj
blog comments powered by Disqus