Prywatny koniec świata

Zoja Żak

Kiedy wali się nasz świat potrzebujemy wtedy wsparcia kogoś, kto zapanuje nad sytuacją i pomoże nam odzyskać panowanie nad własnym życiem.

Interwencja kryzysowa kojarzy się z kompleksowym wspieraniem ofiar katastrof komunikacyjnych, budowlanych czy klęsk żywiołowych. Widzimy wówczas grupy zrozpaczonych ludzi, wokół których krzątają się specjaliści różnych profesji udzielając im pomocy medycznej,  informacji, wsparcia psychologicznego. W sytuacji kryzysowej może się jednak też znaleźć pojedynczy człowiek – podobnie jak ofiary klęsk żywiołowych swój prywatny koniec świata przeżywamy w momencie śmierci bliskiej osoby, zdrady, rozwodu, utraty pracy, przeżycia napadu, utraty mienia czy usłyszenia diagnozy o swojej poważnej chorobie… I podobnie jak ofiary klęsk żywiołowych doraźnie potrzebujemy fachowej pomocy.

Słowo kryzys  bywa nadużywane przez osoby, które chcą w jakiś sposób wykręcić się od jakichś obowiązków, nudnego spotkania czy imprezy. Wówczas słyszymy:  „przeżywam kryzys w pracy”, ( bo spiętrzyły się sprawy do załatwienia na wczoraj),  „mam kryzys małżeński” (bo pokłóciłam się z mężem), „mamy kryzys z kumpelą” (bo przyjaciółka podrywa mojego chłopaka). Taki „kryzys” to zwykła wymówka i słowo zastępcze.

Jeśli jednak mówimy o kryzysie  w pełnym tego słowa znaczeniu – oznacza to dla kogoś wstrząs czy przeżycie na tyle silne, że przekraczające możliwości samodzielnego poradzenia sobie z zaistniałą sytuacją. Jakieś zdarzenie, np. śmierć, nagła choroba, utrata miłości może być tak trudnym doświadczeniem, że dana osoba czuje, iż znalazła się w sytuacji bez wyjścia, nie ma siły do zmierzenia się z problemem, a jeśli jakiekolwiek wyjście dostrzega, to w jej odczuciu może być to już tylko śmierć – czyjaś (np. sprawcy zdrady) lub własna…

Otchłań rozpaczy

Świat wali się różnym osobom w różnych sytuacjach i z różną siłą.

 Nie ma jednego modelowego kryzysu, ani  kryteriów, według których możemy ocenić jak wielkie jest cierpienie, którego w danym momencie ktoś doświadcza.

Sytuacje kryzysowe są częścią naszego życia i nie sposób uchronić się przed większością z nich. Nawet jeśli wcześniej podejrzewamy, że coś złego dzieje się w naszym związku, czy z naszym zdrowiem, nawet, jeśli rozumiemy, że każdy kiedyś umrze, także nasi ukochani rodzice – zazwyczaj moment, w którym dowiadujemy się bolesnej prawdy, kiedy TA chwila ostatecznie nadchodzi – jest traumatycznym przeżyciem. Nie sposób przygotować się na życiowe dramaty, gdy one się pojawiają – odczuwamy zaskoczenie, ogromny żal, smutek, bezsilność, czasem wstyd… Przeżywamy rozpacz w jej najczarniejszej postaci… Czasem dodatkowo obwiniamy się: „mogłam coś zrobić, żeby do tego nie doszło”, „dlaczego tego nie zrobiłam, nie zdążyłam???”, „Co teraz ze mną będzie?”.

Czas nie leczy ran

Co robić, kiedy nic nie chce się robić, bo brakuje sił?… A czas płynie dalej i aż trudno uwierzyć, że obok toczy się normalne codzienne życie…

W takim momencie może się zdarzyć, że ktoś z otoczenia kierowany chęcią złagodzenia bólu podsunie alkohol czy narkotyk. To jedne z najniebezpieczniejszych sposobów łagodzenia bólu, ponieważ taka forma doraźnej, choć krótkotrwałej ulgi może stać się na długo jedynym sposobem na zapomnienie. Nawet jeśli nie wpadniemy w sidła uzależnienia od alkoholu czy narkotyków, długotrwałe cierpienie wywołane sytuacją kryzysową może spowodować nieodwracalne straty i zmiany w psychice.

Efektem pozostania samemu w ekstremalnej sytuacji kryzysowej może być długotrwała utrata możliwości normalnego i samodzielnego funkcjonowania i kontroli nad dalszym życiem. Przywrócenie takiej osoby do stanu sprzed kryzysu może wtedy wymagać czasochłonnej i kosztownej terapii.

Załamanie na skutek kryzysu nie powinno trwać zbyt długo. Osoba w takim stanie potrzebuje zainteresowania i wsparcia ze strony otoczenia. Nawet jeśli jest to tylko milcząca obecność. Zapewniająca bezpieczeństwo i poczucie oparcia. Kolejnym krokiem będzie podjęcie działania, które pozwoli osobie przeżywającej kryzys wyjść z bezsilności i przywrócić jej poczucie kontroli nad własnym życiem. Nawet jeśli to będzie na początek samodzielna decyzja o tym co zjeść, czy w co się ubrać, żeby wyjść z domu…

W sytuacji kryzysowej nie do przeceniania jest obecność osoby, która jest w stanie spojrzeć obiektywnie na daną sytuację. Która współczuje i rozumie stan, w jakim znalazł się drugi człowiek,  ale która  dostrzega niewidoczne dla niego rozwiązania i możliwości wyjścia z tej sytuacji. Konfrontacja z cudzym cierpieniem nie jest rzeczą obojętną dla niosącego pomoc, ale jest on w tym momencie stroną silniejszą, która w racjonalny sposób jest w stanie udzielić wsparcia, a czasem nawet w danej chwili podjąć decyzję za drugą osobę. Wszystkie działania wspierające osobę w kryzysie powinny możliwie szybko doprowadzić do usamodzielnienia jej na tyle, by ona sama podejmowała decyzje, a przynajmniej świadomie uczestniczyła w planowaniu kolejnych kroków postępowania ze swoim życiem.

Wołanie o pomoc

Samo zwrócenie się po pomoc i przyzwolenie na nią jest formą decydowania o sobie, bycia świadomym, że potrzebuje się wsparcia i chce z niego skorzystać.

Zgoda na skorzystanie z pomocy, dopuszczenie drugiej osoby do swojego bólu, opowiedzenie o nim jest pierwszym krokiem do wyjścia z kryzysu.

Pomoc w kryzysie nie jest psychoterapią. To działanie doraźne, mające na celu mobilizację do dalszego życia i kierowania swoim losem. Emocje towarzyszące sytuacji kryzysowej jeszcze długo mogą nam towarzyszyć, ale nie powinny odbierać chęci do życia i decydowania o sobie. Być może w przyszłości wskazane będzie podjęcie dłuższej terapii psychologicznej, może skorzystanie z pomocy psychiatry,  ważne jednak, by zbyt długo nie pozostawać biernie w stanie szoku, otępienia i bólu, z którym nie sposób sobie samemu poradzić.

Rozmowa z obcą osobą, nie osądzającą nas, ale mającą dystans wobec zdarzenia które wywołało kryzys w naszym życiu, jest jak uchwycenie pomocnej ręki w ciemnym tunelu. Ktoś, kto obiektywnie spojrzy na naszą sytuację, jest w stanie dostrzec drogę do wyjścia, której sami nie widzimy. Jego życzliwość, wiedza, umiejętności, doświadczenie życiowe i zawodowe mogą pomóc nam powoli stanąć na własnych nogach.

Rozmowa o własnych emocjach, o tym, co się w danej chwili czuje może przynieść ogromną ulgę i pomóc odzyskać chęć panowania nad sytuacją. W niektórych sytuacjach na początku lepiej będzie skorzystać z podpowiedzi osoby wspierającej, a w innych wystarczy tylko usłyszeć z jej ust aprobatę dla własnych pomysłów i postanowień.

Zadbajmy o przyszłość

Z czasem, życie zacznie się układać  i  przyjdzie moment, gdy sami spojrzymy na sytuację, która wywołała wstrząs z innej perspektywy, a przynajmniej będziemy w stanie pogodzić się z tym, co nas spotkało. W niektórych przypadkach nigdy nie znajdziemy niczego dobrego w przeżytym dramacie – jeśli straciliśmy kochaną osobę czy zdrowie. W innych sytuacjach przeżyty kryzys okaże się szansą na lepsze życie – na przykład zmiana pracy, która była wyniszczająca, czy rozwód z toksycznym partnerem. Jakkolwiek ułoży się dalsze życie i co przyniesie przyszłość – zadbajmy o siebie w najtrudniejszym momencie. Gdy nie mamy siły działać – pozwólmy sobie pomóc.

Aby skorzystać ze wsparcia wystarczy wyszukać w Internecie kontakty do osób i instytucji, które zajmują się pomocą w sytuacjach kryzysowych. Taka pomoc może być świadczona nieodpłatnie przez instytucje państwowe, np. ośrodki pomocy społecznej, istnieją też możliwości skorzystania z odpłatnych form wsparcia. Pomoc specjalistyczną w sytuacjach kryzysowych można zaoferować swoim bliskim, jeśli sami nie zdołamy skutecznie ich wesprzeć.

Na naszym portalu również służymy wsparciem osobom przeżywającym trudne sytuacje i kryzysy. Napisz, zadzwoń, opowiedz o swoim problemie. Wyślij sygnał. Pomożemy.

 

Zoja Żak – redaktor portalu Kocham za Bardzo.

Dodano: 24 lutego 2014
— Zoja Żak
blog comments powered by Disqus