Porozmawiajmy

Joanna Niedziela

W początkowych fazach związku partnerzy są zazwyczaj sobą zauroczeni: nie mogą przestać o sobie myśleć, rozumieją się bez słów, ciężko im wytrzymać nawet kilka chwil rozłąki. Z czasem jednak romantyczna miłość przygasa, brakuje już tej iskierki, która podsycała namiętność. Jest to niestety naturalny proces, ale nie u wszystkich par przebiega identycznie. Schody zaczynają się, gdy partnerzy przestają umieć ze sobą rozmawiać. Empatię i zrozumienie zastępują kłótnie oraz pretensje. Czy to oznacza koniec związku? Niekoniecznie. Przywrócenie zdrowej komunikacji może zreanimować niejedną relację.

Zmień siebie
Zacznijmy od podstawowej zasady – nigdy nie starajmy się na siłę zmieniać partnera. Jest to niemożliwe. Możemy jednak zmienić samego siebie. Modyfikacja własnych zachować nie odbije się bez echa w związku. Kiedy przerywamy utarty i przewidywalny schemat postępowania, nasz partner traci grunt pod nogami. Musi zareagować. Właśnie taka sytuacja inicjuje zmiany. Co jednak konkretnie musimy zrobić?

Empatia i życzliwość
Kiedy prawie każde zachowanie partnera nas irytuje, a nawet krzywdzi, ciężko myśleć o byciu miłym. Chcemy jednak zmiany, więc powinniśmy przełamać się, mimo że nie jest to łatwe. Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy zamiast samoobronnego ataku użyjemy ciepła, powiemy: „rozumiem, że jest to dla ciebie trudne”, „bardzo mi przykro, że ci się to stało”, „musi ci być ciężko”, zamiast: „a nie mówiłam”, „wiedziałem, że tak będzie”, „to było oczywiste, że ci się nie uda”. Nasza empatia zaskoczy partnera. Zacznijmy także witać się z ukochaną osobą zaraz po przebudzeniu czy jej powrocie do domu, mówmy jej ‘dobranoc’ przed zaśnięciem, nie każmy jej czekać, gdy potrzebuje naszej uwagi. To małe gesty, ale pokazują, że druga osoba jest dla nas ważna.

Uwaga! Jeśli jednak nasz partner krzywdzi nas emocjonalnie lub fizycznie należy jak najszybciej poszukać pomocy specjalisty.

Rozmawiajmy
Podstawą porozumienia jest rozmowa. Skąd nasz partner ma wiedzieć, czego od niego oczekujemy, skoro tego nie mówimy? Przecież nie jest jasnowidzem i nie czyta nam w myślach. My jednak tłumimy w sobie frustrację, która w końcu znajduje ujście. Wybuchamy, kłócimy się, trzaskamy drzwiami. Rozwiązanie takiego stanu rzeczy jest naprawdę proste – wystarczy usiąść i spokojnie porozmawiać. Powiedzmy o naszych oczekiwaniach i potrzebach. Kiedy skończymy mówić, wysłuchajmy naszego partnera. Nie przerywajmy! On też ma swoje zdanie i własne potrzeby, często odmienne od naszych. Umiejętność rozmowy, w której obydwie strony są równe i mają głos, jest bezcenna. Tylko w ten sposób można dojść do porozumienia. Przecież gramy w jednej drużynie. Prawda?

Wiele osób ma złudne wrażenie, że partner powinien domyślić się, czego potrzebujemy. Bzdura! Musimy ze sobą otwarcie rozmawiać. Znajdźmy w sobie także empatię oraz życzliwość. Poświęcajmy partnerowi uwagę. Nie dajmy wciągnąć się w bezsensowne kłótnie, a jeśli już do nich dojdzie spokojnie zapytajmy: „czego ci brakuje?”, „jaka twoja potrzeba jest niezaspokojona?”, „powiedz mi, czego oczekujesz?”. Wysłuchajmy się nawzajem bez oceniania i krytykowania. Wiem, że to trudne. Może jednak przynieść niesamowite efekty i naprawić naszą relację.

Polecam sięgnąć po książkę „Budujące rozmowy. Szczęśliwy związek bez konfliktów”, której autorką jest Laurie Puhn. Znajdziemy w niej wiele cennych rad i wskazówek.

 

Dodano: 22 września 2014
— Joanna Niedziela
blog comments powered by Disqus