O dzieciach kochanych za mało

Agata Rainka
fot. sxc.hu

Dziecko to krucha, nieukształtowana jeszcze istota. Jej najbliższe otoczenie to dla niej cały świat. Dostosowuje się do niego tak, żeby w nim przetrwać. W ten sposób powstają wyuczone schematy zachowań. Te zachowania przenosimy później na życie dorosłe. I tu pojawia się ryzyko. Zastanówmy się nad tym jakie? Wiem, niektórzy z Was nie są, a nawet nie chcą być rodzicami, ale przecież wszyscy kiedyś byliśmy dziećmi. Jak to było?

Mogło być różnie i różne wnioski mogliście z tego wyciągnąć. Przypuśćmy na przykład, że mama, zawsze kiedy chciałam zrobić coś sama, nie pozwalała i wyręczała mnie. Co wtedy?  Mogłam nauczyć się wycofywania z działania albo odwrotnie – reagowania buntem i krzykiem przy każdej propozycji pomocy. Mogłam też nie nauczyć się samodzielnego myślenia i w końcu nabrać przekonania, że bez drugiej osoby nie potrafię istnieć. A kiedy tata nie przytulał mnie, nie wyrażał na trzeźwo emocji, swoje potrzeby wobec mnie wyrażał krzykiem i przemocą? Mogło to stać się dla mnie wzorcem relacji damsko-męskiej, wzorcem sposobu pokazywania miłości przez mężczyznę. Mogę wtedy wiązać się z podobnymi mężczyznami i znosić agresywne zachowania jako przejawy miłości – tego nauczył mnie tata. U podobnych charakterem do własnego ojca, mężczyzn, niczym mała dziewczynka, mogę szukać ciepła, którego od niego nie dostałam. Mogę wybierać tylko mężczyzn przemocowych, krzywdzących mnie fizycznie i psychicznie, bo w dzieciństwie utrwaliłam sobie przekonanie, że potrzebuję takiej relacji, żeby przeżyć. Że zasłużyłam na takie traktowanie, a sama sobie na pewno nie poradzę. Będę uległa i przywiązana do mężczyzny, który mnie krzywdzi. Albo będzie odwrotnie – w zachowaniu każdego  mężczyzny będę dostrzegać chęć do narzucenia mi swojej woli i zareaguję agresją przy najmniejszej propozycji pomocy czy zmiany.

Napiętnowani przez rodziców

Dzieci są świadkami kryzysów rodzinnych, kłótni, przemocy. Widzą często więcej niż dorosłym się wydaje i to wpływa na nie i ich dorosłe życie na wiele różnych sposobów.
Pomyślcie tylko o swoich wspomnieniach z dzieciństwa. Co najbardziej pamiętacie? Czasem są to pozornie małe wydarzenia. Uszczypliwa uwaga taty, że „ona to kariery naukowej nie zrobi” czy groźba mamy, że jak nie zjesz łyżki zupy za jej zdrowie to się rozchoruje i umrze.  Może być tak, że te drobne rzeczy, które pamiętacie, mają duży wpływ na to, jak czujecie, myślicie, zachowujecie się teraz. Dzieciństwo ma ogromny wpływ na późniejsze życie. To w tym okresie kształtuje się tendencja do kochania za bardzo, to doświadczenia z dzieciństwa mogą uczyć, że miłość (wtedy jeszcze wobec rodziców) wiąże się z cierpieniem.

Na portalu piszemy dużo o kochaniu za bardzo partnera. Zastanówmy się też nad tym jak to jest z dziećmi? Mogą być kochane za mało, ale można też kochać je za bardzo. Tak mocno kochać, że aż ograniczać ich rozwój, tak bardzo chcieć ich dobra, że we wszystkim decydować za nie. Temat dzieciństwa i rodzicielstwa dotyczy każdego z nas – nie tylko obecnych i przyszłych rodziców. Pochylmy się na chwilę nad dziećmi – tymi, które są obok nas, ale też tymi, którymi sami byliśmy, które nadal gdzieś w nas żyją i domagają się miłości.

Agata Rainka, psycholog

Piszcie do nas o swoich przemyśleniach, wspomnieniach z dzieciństwa. Może macie też własne doświadczenia czy przemyślenia dotyczące rodzicielstwa? Zapraszamy do kontaktu: redakcja@kochamzabardzo.pl

Osoby, które chcą odnaleźć swoje Wewnętrzne Dziecko, a poprzez to uzdrowić swoje dorosłe relacje zapraszamy na spotkania w grupie Spotkania z Wewnętrznym Dzieckiem.

Szczegółowe informacje: www.kochamzabardzo.pl/grupy

Dodano: 27 lipca 2014
— Agata Rainka
blog comments powered by Disqus