Niebezpieczne podróże w czasie

Tylko teraźniejszość istnieje naprawdę. Przyszłości jeszcze nie ma, a przeszłość już odeszła… U niektórych osób jednak obawy o to co będzie i rozrachunki z tym, co się zdarzyło przesłaniają rzeczy, którymi można cieszyć się teraz.

Zazwyczaj wszystko zaczyna się w głowie od pojawiającego się nagle pytania: „Dlaczego nie oddzwania?” „Może niepotrzebnie powiedziałam, że nie przepadam za dziećmi?”
„A może on jeszcze z kimś się spotyka?”, „Czy bezpiecznie dotarł do domu?”,  „Może zgubił mój numer?…  I w Twojej głowie zaczyna się nakręcać karuzela ze scenariuszami …
Pół biedy, gdy skończy się na jednej bezsennej nocy, ale problem może być poważniejszy.

Oto kilka historii z internetowych forów:

… ciągle się czymś nakręcam – ostatnio jest to problem z chłopakiem,
kiedy go nie ma w pobliżu. Wtedy ciągle myślę o tym, co zrobił nie tak,
dlaczego zachował się inaczej niż oczekiwałam, dlaczego jest taki mało
domyślny. Analizuję wszystkie sytuacje, które się zdarzyły i czuję się
zirytowana albo rozgoryczona – muszę to rozebrać na części pierwsze,
szczególnie przed snem, a wtedy mam gwarantowaną bezsenną noc.

Ostatnie miesiące to piekło na ziemi – ciągle ze mną coś się dzieje złego. Cały
czas mam pod górę, ciągle prowadzę wewnętrzny monolog czymś się dobijam jeszcze
częściej wracam do złych chwil.

Jak sobie odpuścić? Nie myśleć, nie stresować się tym – jak wyluzować?

Coraz częściej odczuwam w klatce piersiowej nerwobóle, czasem nie mogę złapać
tchu przez to ciągłe napięcie…

Jak to odreagować? Proszę o radę, bo oszaleję. Magda z Krakowa

***

…w myślach tworzę sobie różne sytuacje, czasami przypominam sobie, co
ktoś mi powiedział przykrego i wtedy zaczynam odczuwać złość na tę osobę,
potrafię nawet się rozpłakać się. Ta osoba oczywiście nie ma pojęcia, że tak
odebrałam jej słowa. Najgorsze są noce – kiedy mi się przypomni jakiś problem,
to całą noc mam z głowy. Czasami przewiduję problemy – takie, które mogą się
zdarzyć ale nie muszą. Wtedy mam mętlik w głowie – wymyślam różne rozwiązania
ale i tak zawsze czuję niepokój, że pojawi się jeszcze jakaś przeszkoda i coś
pójdzie nie po mojej myśli… Rano wszystko wygląda lepiej, czuję, że ta rzecz,
która mnie męczyła w nocy już mnie tak nie przeraża… Ciężko mi sobie z tym
poradzić, zwłaszcza z tymi nocami – to jest straszne, jak ataki paniki, na
które nie działają żadne tłumaczenia. Monika z Wrocławia

***

…mam 26 lat i ostatnio nie mogę się pozbierać. Ciągle coś
mnie zadręcza. Mimo, że nie ma jakiegoś konkretnego powodu to zamartwiam się i
dołuję na zapas czymkolwiek, że albo coś źle zrobię w pracy, albo coś mi się
nie uda. A bywa nawet już tak, że gdy coś zrobię, czy kupię to zastanawiam się
potem czy jednak zrobiłam to dobrze, może trzeba było inaczej… Nie potrafię
przestać się zastanawiać i zamartwiać, mimo, że to mnie wykańcza psychicznie.
Nic tak naprawdę mnie nie cieszy, mam wrażenie, że będzie tylko źle. Jak z
takim nastawieniem walczyć. Proszę o radę.  Iwona z Mielna

Wywoływanie wilka z lasu

Osoby z wyobraźnią zazwyczaj mają większą szansę odnieść
życiowy sukces, niż ludzie jej pozbawieni. Tymczasem ten cenny dar bywa też
źródłem cierpień, kiedy pozwolimy sobie źle ukierunkować nasze fantazje i umysł
skoncentrujemy na roztrząsaniu najgorszych wariantów rozwoju danego zdarzenia, lub
przewidywaniu nieszczęścia, które może się zdarzyć.

Kobiety, jako istoty bardziej refleksyjne i emocjonalne od mężczyzn mają tu prawdziwe pole do działania. Niespokojne myśli potrafią zatruć wiele dni, a nawet lat…

Najgorsze jest to, że wydumane lęki nie pozostają bez wpływu na nasze postępowanie. Zwłaszcza te dotyczące relacji z partnerem. Stąd też bierze się np. zadręczanie go uciążliwymi telefonami sprawdzającymi czy jest bezpieczny w podróży, pytaniami kontrolującymi stan jego uczuć – od zdawkowego: „Co dzisiaj robiłeś po pracy?” do stawiającego pod ścianą „Czy ty mnie jeszcze kochasz?”.  Z czasem może dojść do kontrolowania korespondencji czy rozmów telefonicznych… Takie zachowania mogą zatruć życie partnerowi, spowodować, że poczuje się osaczony, a w skrajnym przypadku doprowadzić do jego ucieczki w romans, co można odczytać jako spełnienie samospełniającego się proroctwa.

Pewna kobieta, gdy jej mąż był w podróży służbowej nie potrafiła skupić się na
niczym innym jak tylko oczekiwaniu na telefon od niego. Gdy kiedyś rozładowała
mu się komórka, zanim oddzwonił do żony, ta, roztrzęsiona, obdzwoniła wszystkie
szpitale na jego trasie w przekonaniu że miał wypadek…

 

Częstym skutkiem ciągłego roztrząsania ponurych scenariuszy jest bezsenność, która
z czasem staje się kolejnym problemem do pokonania.
Zdarza się, że już sama myśl o kolejnej bezsennej nocy… spędza sen z powiek
i to również staje się tematem do zamartwiania. Nie możesz zasnąć, bo martwisz
się, że będziesz niewyspana!

Zmęczony umysł

Aby poradzić sobie z tym problemem, trzeba zrozumieć czym jest zamartwianie
się. Warto też poznać kilka sposobów, radzenia sobie ze zmartwieniami, a
następnie przeobrazić je w pozytywne nawyki.

Zanim wpadniesz w obsesję lęków i czarnych scenariuszy,
spróbuj przeanalizować jak często dręczą cię takie sytuacje i dlaczego cię
dopadają?

Na początek warto też odpowiedzieć sobie
na pytania: „Czy aby na pewno nie martwię się sprawą, na którą tak
naprawdę nie mam wpływu?”, oraz „Czy rzeczywiście muszę tracić tyle
energii na zamartwianie się?”.

Zamartwianie się jest wynikiem pewnej czynności umysłowej. To sygnał, że nie jesteśmy tu i teraz, ale utknęliśmy w przeszłości lub staramy się znaleźć w przyszłości – czyli w tym, co nie istnieje w tej chwili.

Zamartwiamy się, gdy nie wiemy, co począć, gdy brak nam chociaż pomysłu na sytuację, którą sobie sami stworzyliśmy. Im mniej mamy pomysłów, tym więcej zmartwień.

 

Doprowadzenie do sytuacji zmęczenia umysłu poprzez trwanie w sytuacji bez rozwiązania, może wywołać nerwicę. Ciągłe nakręcanie się, mielenie w myślach ciągle tego samego problemu, analizowanie go ze wszystkich stron, zadręczanie się, rozbieranie wszystkiego
na części pierwsze, obsesyjna potrzeba dopilnowania szczegółów, wreszcie
niemożność odsunięcia tych dręczących myśli, i ciągła potrzeba wracania do tego
– mogą być objawem nerwicy natręctw. Kiedy odczuwany silny lęk przez długi czas
i nie potrafimy zmierzyć się z tym co faktycznie nas przeraża, też może to być
objawem nerwicy. W takim przypadku niezbędna jest wizyta u lekarza i podjęcie
leczenia. Im szybciej to nastąpi, tym większe szanse odzyskania spokoju i
równowagi psychicznej.

 

Oko w oko  z demonem

Jeśli jednak aż tak daleko nie rozwinęła się
choroba, spróbuj samodzielnie zmierzyć się ze swoimi obsesjami i zracjonalizować
swój problem. Przyjmij do wiadomości, że przez ogromną większość czasu obawiasz
się wydarzeń, które w końcu i tak nie nastąpią. Przypomnij sobie czasy, gdy nie
zamartwiałaś się aż tak bardzo (o ile je jeszcze pamiętasz). Czy w okresie,
kiedy starasz się przewidywać choćby najmniejsze zagrożenia faktycznie odnosisz
więcej sukcesów i zapobiegasz realnym problemom? A jeśli wszystko zazwyczaj
kończy się lepiej niż przewidujesz, czy wynik nie byłby taki sam gdybyś
oszczędziła sobie zmartwień na zapas?
Uwierz, że problemy można skutecznie rozwiązywać nie martwiąc się nimi
wcześniej, ale umiejętnie poszukując praktycznych rozwiązań.

 

Skupiając uwagę na tworzeniu iluzji dotyczących przyszłych wydarzeń nietrudno przegapić ważne informacje i wskazówki, jakie niesie bieżąca chwila. Z obawy przed gafą, nie unikaj sytuacji towarzyskich, w których można poznać nowych, ciekawych ludzi, usłyszeć
historie, które mogą zainspirować do działania.

Czy nie zdarzyła się Wam kiedyś, że sytuacja, której bardzo obawialiście się w wyobraźni zdarzyła się naprawdę? Parę lat temu, gdy byłam bardzo wystraszonym, początkującym kierowcą wciąż wyobrażałam sobie różne straszne sytuacje drogowe, które mogły mi się
przytrafić. I oto pewnego dnia zepsuł mi się samochód w samym centrum Warszawy,
na bardzo ruchliwym rondzie. Nie dało się nawet uruchomić silnika, by zjechać
ze środkowego pasa ruchu. Na szczęście miałam przy sobie komórkę.  I już po godzinie byłam daleko stamtąd, uboższa o 170 zł za odholowanie zepsutego samochodu. Nie była to oczywiście sytuacja przyjemna, ale do przeżycia. Po tym doświadczeniu znacznie rzadziej
zamartwiam się ewentualnymi kłopotami za kierownicą…

Oczywiście nie wszystkie kłopoty jakie nas dopadają są równie banalne jak awaria samochodu. Obsesyjny lęk o to, że bliska osoba ulegnie wypadkowi, czy wpadnie w sidła uwodzicielki, to znacznie większe obciążenie dla naszego umysłu. Ale spróbujmy trzeźwym okiem spojrzeć na statystyki – żyjemy w 40 milionowym społeczeństwie. Codziennie słyszymy o wypadkach, często media donoszą też o zbrodniach popełnianych na skutek zdrady czy źle ulokowanych uczuć. To jednak pojedyncze przypadki na skalę 40 milionów
ludzi! Szkoda trwonić cenne chwile naszego życia na spekulacje i wyimaginowane
nieszczęścia, które zatruwają nam dobre chwile.

Jeśli zdarzy się wypadek bliskim, i tak nie zapobiegniemy mu tworzeniem jego obrazu wcześniej. Może to cynicznie zabrzmi, ale jedyną rozsądną rzeczą jaką możemy zrobić na wszelki wypadek, jest zadbanie o ubezpieczenie zdrowia i mienia swojego i najbliższych.  Może zamiast zadręczać się na zapas co będzie, gdy zdarzy się nieszczęście, lepiej znaleźć czas na wybór właściwego ubezpieczenia? Bólu i poczucia straty żadne ubezpieczenie nie wynagrodzi ale jeśli zdarzy się nieszczęście lepiej mieć środki na czarną godzinę.

Przyjazne ucho

Bardzo często czarne myśli dopadają osoby, które tak naprawdę nie mają wielu
zajęć, które absorbowałyby uwagę lub dawały na tyle satysfakcji, by złe myśli
nie miały okazji wysunąć się na pierwszy plan. O ileż bardziej przyjemna jest
bezsenność spowodowana rozmyślaniem o tym jak wydać premię czy gdzie pójść na
kolację z ukochanym, niż analizowaniem dlaczego nie zadzwonił…

Ponure scenariusze dopadają znacznie częściej osoby znudzone bezczynnością niż tych, którzy mierzą się z realnymi wyzwaniami. Osoby aktywne mają swoje problemy, i to niemałe, jednak adrenalina towarzysząca poszukiwaniom konkretnych rozwiązań jest stymulująca dla organizmu i przydatna również w pokonywaniu tych mniejszych problemów, a przynajmniej pomaga postrzegać je we właściwych proporcjach.

Idealną receptą na własne zmartwienia bywa również zaangażowanie się w problemy
innych ludzi. Nic tak nie cieszy jak poczucie bycia pożytecznym. Znasz to
uczucie, gdy ktoś ci mówi, „Nie wyobrażam sobie, co bym bez Ciebie zrobiła?”,
„Zadzwoniłaś w samą porę” – oczywiście i tu potrzeba wyczucia sytuacji i nie
wolno działać na siłę ale jeśli naprawdę chcemy ofiarować innym trochę wolnego
czasu na pewno mamy wielkie szanse znaleźć kogoś, kto naprawdę potrzebuje tego
daru. Satysfakcja gwarantowana!

O wiele rzadziej też z opisywanymi problemami mają do czynienia osoby posiadające grono bliskich przyjaciół. Nie przypadkowo dużą popularnością cieszą się seriale typu „Seks w wielkim mieście”, gdzie bohaterki na gorąco rozprawiają się ze wszystkimi swoimi problemami. Cóż, fajnie pomarzyć, że można mieć na to tyle czasu… Ale prawdą jest, że możliwość przeanalizowania swoich problemów emocjonalnych z bliską (acz dyskretną!)
przyjaciółką działa niczym psychoterapia. Zatem pielęgnujmy przyjaźnie. Takie
prawdziwe, od serca.

Jeśli nie masz komu się wygadać ze swoich sercowych kłopotów i w samotności zadręczasz się analizowaniem swoich zachowań i spróbuj przelewać te myśli na papier. Zamiast prowadzić dialogi w swojej głowie, napisz list do swojego partnera, szczerze wyrzucając cały swój żal i pretensje. Nie wysyłaj go jednak pod żadnym pozorem! Przeczytaj go następnego dnia, zniszcz i wyrzuć do kosza. To bardzo prosta i pomocna technika pomagająca racjonalizować problem i wyciszać emocje.

Zatem, zanim po raz kolejny uruchomimy karuzelę iluzji w swojej głowie, spróbujmy przesłonić ją czymś lub kimś, kto istnieje naprawdę i jest w stanie pożytecznie
wypełnić nasz czas tu i teraz.
Na portalu www.kochamzabardzo.pl  też  czekamy na Wasze listy.

autor: Zoja Żak; dziennikarka, redaktor 

Jeśli temat tego artykułu dotyczy również Twoich problemów, zapraszamy do kontaktu z nami pod adresem psycholog@kochamzabardzo.pl
Zachęcamy również do zainteresowania się programem spotkań w grupach terapeutycznych, wsparcia czy rozwoju osobistego prowadzonych przez naszych specjalistów.
Szczegółowe informacje: kochamzabardzo.pl/grupy

Dodano: 27 kwietnia 2013
blog comments powered by Disqus