Na Święta i Nowy Rok

Wszyscy lubimy bajki. Uwielbiamy je w dzieciństwie opowiadane lub czytane przez najbliższych… Potem sami opowiadamy je swoim dzieciom. W dorosłym życiu przypominają nam najlepsze chwile z dzieciństwa, dziecięce marzenia. Wtedy wierzyliśmy tak bardzo, że i na nas gdzieś czekają książęta, królewny, wielkie skarby…

Część marzeń udało się zrealizować, niektóre na zawsze pozostały w bajkach… Jako ludzie dorośli sami stajemy się autorami nowych historii – prawdziwych bajek, zaczerpniętych z autentycznych przeżyć.

 

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia, chcemy Wam opowiedzieć dwie bajki jakie zrodziły się podczas spotkań i rozmów w gabinecie Sylwii Krajewskiej. To zapowiedź książki napisanej przez Sylwię, jaka ukaże się w nadchodzącym roku – inspirowanej prawdziwymi doświadczeniami. Stąd jej tytuł: „Bajki prawdziwe”.

Z najlepszymi życzeniemi na ten szczególny czas, kiedy nikt nie powinien pozostać sam, Zespół Redakcji.

 

Cisza i ciemność

Dawno temu, na świecie panował chaos.
A ludziom wydawało się, że są szczęśliwi.
Tylko trochę zabiegani, zmęczeni i zestresowani.
Dni mijały coraz szybciej, a im wydawało się, że są wolni,
że robią w życiu to, czego pragną.
Aż pewnej nocy zgasły wszystkie światła.
Ktoś wyłączył prąd na świecie. I nastała ciemność.
Zgasły latarnie, umilkły radia, telewizory i komputery.
Nastała cichuteńka cisza. Było tak dziwnie, tak cicho. . .
Ludzie wpadli w popłoch, co niektórzy w panikę i przerażenie.
Było za cicho, za ciemno, nienormalnie.
Nagle ktoś wpadł na pomysł by zapalić świece.
To była dobra myśl.
I tam, gdzie pojawiło się światło, zaczęli schodzić się ludzie.
Gromadzili się obok siebie, jeden obok drugiego.
Przybywali ze wszystkich stron świata do światła.
Było ich coraz więcej.
Robiło się coraz normalniej…

Tylko wciąż było dziwnie cicho.

Nie wiedzieli, co robić z czasem.
Było go zdecydowanie więcej.
Nie wiedzieli o czym rozmawiać z bliskimi…. Co robić ?!
I znów, co niektórzy, wpadli w popłoch, panikę czy przerażenie.
Nie mieli wyboru ! Musieli się przyzwyczaić.
I tak z dnia na dzień było im łatwiej, normalniej.
Stawali się coraz weselsi, szczęśliwsi.
Wszystko robili wolniej, byli mniej zapracowani, zmęczeni, zestresowani
a i tak mieli więcej czasu dla siebie, dla innych.
Byli zdrowsi, lepsi dla siebie nawzajem.

Aż pewnego dnia prąd został włączony!
Ale oni już nie zrezygnowali z ciszy.
W niej odnaleźli spokój, bliskość i radość.
Od tamtej pory, wszystkie rodziny co wieczór, gaszą komputery, radia i telewizory,
a nawet światło…

… i zapalają świece, siadają obok siebie.
I są BLISKO, są SZCZĘŚLIWI, są WOLNI!
W ciszy.

 

 

Czekanie

Od małego czekała na coś ważnego.
Na mamę i tatę powracających z pracy.
Na lody, w słoneczny dzień.
Na świętego Mikołaja w Boże Narodzenie.
A gdy była starsza – na piątkę z klasówki.
Na spotkanie z przyjaciółką.
Potem, na miłość. Pierwszy pocałunek, splecione dłonie.
Na zdaną maturę.
Ukończenie studiów.
Na ślub. Podobno najpiękniejszy dzień w życiu!
I na wytęsknione dziecko.
Potem na dom w pięknej okolicy.

Czekanie ma to do siebie, że się bardzo dłuży.
Niesie ze sobą czasem ból rozczarowania ludźmi i sytuacjami.
A to, na co tak z utęsknieniem czekamy, tak szybko odchodzi, mija nas niepostrzeżenie.

I czas mija, lata lecą…

I oto starość puka do okna.
Oprósza włosy srebrnym pyłem, zwiotczałą skórą, zabiera siły.
Dotyka też mądrością swą.

A ona, siada wygodnie w parku na ławeczce.
Zawija się w ciepły koc i z radością patrzy na dzieci.

I uczy się od nich, że jedynce co jest ważne, to ta chwila, ten moment, ta sekunda.
Nic więcej.
One są wolne od przeszłości i przyszłości.
Chłoną garściami świat.
Dla nich najważniejsze dzieje się właśnie teraz.

I ta stara kobieta pojęła, że czekanie nie jest celem, że wszystko co ma, to ta chwila, ten moment.
I kiedy w parku jest pusto, zdejmuje z kolan koc, siada na karuzeli i kręci się najszybciej jak to tylko możliwe.
Chłonie wiatr i słońce … i cieszy się jak dziecko.
I czuje, że nareszcie jest szczęśliwa, że nie czeka !

Autor: Sylwia Krajewska

Dodano: 20 grudnia 2016
blog comments powered by Disqus