Kryzys związku

oprac. Magdalena Łabieniec

 Być może, gdyby zakochani zawczasu zdawali sobie sprawę z tego, jakie są koleje losu każdej romantycznej miłości, nie byłoby tylu rozwodów? Być może, gdyby partnerzy dawali sobie więcej zaufania i wolności, i nie „zespalali się w jedno” unikając wszelkich interakcji z otoczeniem, a także gdyby paradoksalnie nie stronili od niewinnych flirtów z tzw. „trzecim” (jeszcze całkiem niedawno graliśmy w tzw. „Flirt”) nie byłoby tylu zdrad i cierpień, a temperatura związku byłaby na bieżąco podgrzewana? Być może…

Jednakże fakty są takie, że w naszej kulturze obowiązuje tradycyjne podejście do miłości i związków, a pojedyncze zdrady zdarzają się w przeważającej liczbie związków i ilość rozwodów zwiększa się z roku na rok w zastraszającym tempie.

Ulotna alchemia
Każdy związek podlega tym samym, nieubłaganym prawom. Ulotna alchemia uczuć odchodzi i następuje starzenie się związku, które może przebiegać na dwa sposoby: albo następuje sublimacja uczuć albo zerwanie. „Już mi nie mówisz, że mnie kochasz, zarzuca Robertowi Marta, która żyje z nim od dziesięciu lat. On unika rozmowy, ona nalega: Kochasz mnie jeszcze? Bez odrobiny spontaniczności Robert zastanawia się przez chwilę, a potem szczerze odpowiada: Nie wiem, ale chyba rzeczywiście nie mógłbym już tego powiedzieć. Po dziesięciu dniach zgodnie podejmują decyzję o separacji, by wszystko uporządkować, a potem się rozwodzą”. Podzielą się opieką nad dwójką małych dzieci. Częściej niż dawniej dochodzi między nimi do napięć i konfliktów, gwałtownych scen między dawnymi kochankami.

Coraz powszechniejszym zjawiskiem jest rozwód, wówczas gdy partnerzy utrzymują jeszcze bliską, przyjacielską więź. Im bardziej banalizuje się separację, tym mniejszego urazu doznają dzieci i małżonkowie. Robert i Marta będą musieli zmierzyć się z tym trudnym, długim i bolesnym procesem jakim jest rozwód, poznać jego społeczne reguły.

W dzisiejszych czasach obyczajowych przemian coraz łatwiej jest się rozwieść, wobec czego rozwód staje się zjawiskiem trochę anachronicznym. Pozostaje szybkie uświadomienie, że pora zakończyć wspólną historię. To, czy związek początkowo był namiętny, czy nie, nie ma znaczenia, a tylko zwiększa intensywność przeżycia.

Wiele par, których łączy także więź rodzicielska decyduje się na rozstanie po kilku kryzysach i próbach odbudowy związku. Rozwód, choć nie jest przyjemny, bywa wyzwoleniem. Nagle kochankowie, którzy zbudowali sobie „złotą klatkę”, odkrywają dawne rozrywki, cieszą się życiem towarzyskim, poświęcają nawet więcej czasu dzieciom, znajdują też czas dla siebie…
Basia i Zbyszek są zupełnie inną parą, rzadko się rozstają, nie widuje się ich osobno – nie dlatego, że dręczy ich chorobliwa zazdrość. Po prostu taką wizję miłości i bycia razem podzielają oboje. Od pierwszej chwili zapragnęli się stopić w jedno. Nigdy nie przyszło im do głowy by „odkleić się” jedno od drugiego, żyją dla siebie. Zespolenia stało się cząstką ich partnerskiej tożsamości. Aż do momentu, gdy Basia musiała wyjechać sama do innego miasta. Doszło do katastrofy ich związku, gdy wróciła, Zbyszek nie był już tą samą osobą i w niedługim czasie przyznał się do romansu.

Kryzys w ich związku nastąpił bardzo gwałtownie, wystarczyły dwa tygodnie by zakończyli ich trwające osiem lat małżeństwo. A wszystko przez zmianę, która ujawniła dzielący ich dystans narastający z czasem i kompletnie przez nich ignorowany. Postępowanie, które inni mogliby puścić w niepamięć dla nich stanowiło zdradę i zaprzeczenie sensu związku. Czy to doświadczenie nauczyło ich by inaczej podchodzić do nowych relacji, czy może stwierdzą, że pomylili się wybierając partnera i dlatego związek tak się skończył ? Ten tzw. „trzeci” odsłonił dawno istniejący dystans, którego nie chcieli zauważyć. Społeczna norma, nakazująca stać się jednością została potraktowana poważnie przez dwoje ludzi, którzy uwierzyli w romantyczną miłość. Rodzi się tu istotne pytanie, czy ideał związku symbiotycznego, owe pragnienie zespolenia jest trwałe? Czy to jest rozsądne i możliwe, by stać się jednością ?
Na podstawie: Serge Chaumier, Razem lecz osobno, Prószyński i S-ka SA, Warszawa, 2004.

Dodano: 22 maja 2012
— oprac. Magdalena Łabieniec
blog comments powered by Disqus