Kochać za bardzo …. czyli jak ?

Syndrom ‘kochania za bardzo’ czy też uzależnienie od „miłości” został opisany szeroko w książce słynnej amerykańskiej psychoterapeutki Robin Norwood pt.”Kobiety, które kochają za bardzo”. Również w Polsce cierpi na niego mnóstwo osób, w przeważającej większości są to kobiety. Jest on tak powszechny, ze niektóre z kobiet uwierzyły, ze tak właśnie musi wyglądać związek z mężczyzną. Czym jest i co to znaczy„za bardzo”? Czy można darzyć kogoś zbyt dużym uczuciem? Gdzie leżą granice? A może nie o miłość chodzi…

 1. Co to znaczy kochać za bardzo?

Kochać za bardzo, to być w związku w którym jesteś nieszczęśliwa, cierpisz, czujesz się poniżana i odrzucana i mimo to nie potrafisz odejść. I choć prawdziwa miłość jest cierpliwa, wiele potrafi wytrzymać i wybaczyć to jednak mieści się w zdrowych granicach, których nie wolno przekraczać. Tą granicą jest poczucie godności i szacunku dla drugiej osoby.

W syndromie kochania za bardzo, tak naprawdę nie chodzi o miłość. Prawdziwa i dojrzała miłość jest zaprzeczeniem uzależnienia. Nałóg jest chorobą, wymagającą wsparcia i leczenia.

2. Miłość, a uzależnienie od „miłości”

Uzależnienie to nabyta, silna potrzeba wykonywania jakiejś czynności (uzależnienie psychiczne) lub zażywania jakiejś substancji (uzależnienie fizyczne). Powszechnie znane to uzależnienie od narkotyków (narkomania), alkoholu (alkoholizm), papierosów (nikotynizm) czy leków (lekomania), jednak coraz częściej znane są również uzależnienie od seksu (seksoholizm), Internetu, pracy (pracoholizm) czy właśnie uzależnienie od źle pojętej „miłości”. Błędnie pojętej, bo to od czego się uzależniamy to nie prawdziwa relacja, a iluzja miłości – w rzeczywistości to toksyczny, chory i krzywdzący związek.

Co odróżnia chęć wykonywania jakieś czynności od uzależnienia? To silny przymus angażowania się w jakieś zachowania i nie możność zaprzestania, nawet gdy wiesz, że to jedyne słuszne rozwiązanie.

3. Jak się objawia kochanie za bardzo?

Może przybierać wiele różnych form.

a. Poświęcanie się

Jedne kobiety przez lata tkwią w związkach, w których są nieszczęśliwe i nieszanowane. Obwiniają za to swoich partnerów i w nich widzą rozwiązanie swoich problemów. Wkładają wiele pracy w to, aby zmienić partnera licząc na to, że kiedy on będzie szczęśliwy, wtedy i one będą czuły spełnienie. Potrafią tłumaczyć chorobliwą zazdrość, kłamstwa, wybuchy złości i agresję nieszczęśliwym dzieciństwem. Poświęcają się. Starają się być dla niego partnerką, matką, opiekunką i terapeutą w jednym.

 b. Poczucie winy

Jednocześnie, z drugiej strony nieustannie towarzyszy im poczucie winy, wstyd i strach przed byciem niewystarczająco dobrą, czułą czy atrakcyjną. Oskarżają siebie za jego niepowodzenia, zły humor, a nawet psychiczną i fizyczną przemoc. Przejmują odpowiedzialność i aranżują jego życie. W swoich wysiłkach często przekraczają swoje granice, ponieważ pragną zasłużyć na miłość i wierzą, że „jej uczucie go uleczy”.

 c. Obsesja, kontrola i lęk przed odrzuceniem

Drugie zakochują się obsesyjnie i cały czas myślą i mówią tylko o nim – nawet czytając książkę zakreślają fragmenty, aby później móc je jemu przekazać. Spotykając się z przyjaciółmi rozmawiają głównie o jego uczuciach, myślach i problemach. Żyją jego potrzebami, często uważając je za własne. Są współuzależnione.

Obsesja objawia się również przymusem kontrolowania. Sprawdzają telefony, śledzą, angażują swój czas na zajmowanie się jego życiem. Panicznie wręcz boją się zdrady, rozstania i końca związku. Porzucone, przez długi czas nie potrafią się otrząsnąć, często pogrążają się w depresji i nadal snują fantazje o powrocie.

 d. Lęk przed bliskością

Jeszcze inne kochające za mocno są uzależnione od endorfin i ‘haju emocjonalnego’, które towarzyszą początkom związków, a jednocześnie panicznie (choć nieświadomie) boją się bliskości, tak, że wciąż rozpoczynają nowe znajomości. Przeskakują z jednej w drugą lub są w kilku na raz. Często zrywają jako pierwsze, aby uniknąć bólu związanego z byciem opuszczoną. Zdarzają się też pary, które przez lata wciąż się rozstają i do siebie wracają. Razem jest im źle, osobno jeszcze gorzej.

e. Lęk przed samotnością

Wszystkie kobiety kochające za bardzo łączy jedno: odczuwają niezwykle silną potrzebę bycia w związku z mężczyzną, ponieważ panicznie boją się samotności.

 f. Zatracenie się

Głód miłości staje się dla nich źródłem udręki, przed którym próbują uciec przenosząc całkowitą swoją uwagę na drugą osobę. Od cierpienia uciekają w cierpienie – to błędne koło z którego nie potrafią wyjść. Żyją iluzją. Często same nie odróżniają zdrowych zachowań, od trujących czy przemocowych. Są bezsilne wobec swoich wewnętrznych schematów, zniekształconych myśli, uczuć i zachowań. Często uzależnienie to uniemożliwia im normalne funkcjonowanie np. zawodowe.

4. Toksyczny związek czyli z jakimi mężczyznami się wiążą?

Kobiety doświadczające uzależnienia od drugiej osoby najczęściej wybierają typ mężczyzny niedostępnego emocjonalnie, nieodpowiedzialnego, wiecznego chłopca z syndromem Piotrusia Pana lub zespołem Otella. Często są to mężczyźni uzależnieni, zdradzający, stosujący przemoc i lubiący pokazać kobiecie „kto tu rządzi”.

Nie zawsze widać to od razu. Na początku znajomości on jest często otwarty, życzliwy, pełen zapału, dzwoni, przynosi kwiaty i sprawia niespodzianki. Dużo mówi o wspólnej przyszłości i daje wyraz swoim uczuciom. Kobiecie wydaje się, że znalazła idealnego „księcia z bajki”. W oczach otoczenia często takim pozostaje, w domu jednak pokazuje swoją drugą twarz. Charakterystyczna w takich związkach jest huśtawka nastrojów: euforii, rozczarowań i nadziei.

5. Pomoc dla kobiet uzależnionych od partnera

Walka z uzależnieniem psychicznym zależy głównie od chęci osoby uzależnionej.

Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie i przyznanie się sama przed sobą: mam problem, jestem uzależniona, kocham za bardzo. Pomocne może być przy tym przeczytanie dostępnej literatury i przeanalizowanie swoich związków. Sprawdzenie w jaki sposób były do siebie podobne, jakie powtarzały się schematy, konflikty czy oczekiwania. Warto również przyjrzeć się ich podobieństwom do relacji z rodzicami.

Wola osoby uzależnionej jest dość ograniczona i często podjęcie decyzji o przerwaniu jakiejś czynności kończy się powrotem do niej wraz z całym systemem tłumaczeń i pozostałych mechanizmów obronnych. Najczęściej osoba taka wpada w tzw „błędne koło”. Dlatego niezmiernie rzadko zdarzają się „samowyleczenia”, jeśli uzależnienie przyjmie już zaawansowane stadium. Dlatego drugim krokiem jest poszukanie wsparcia.

Całkowite wyleczenie się z uzależnienia od „miłości” i nauczenie się na nowo budowania zdrowych i dojrzałych relacji z ludźmi jest możliwe. Warto zacząć od relacji ze sobą czyli od budowania swojego poczucia własnej wartości. Wymaga to jednak dużo pracy nad sobą, często skorzystania ze spotkań z psychologiem, psychoterapeutą czy uczestnictwa w terapeutycznych grupach wsparcia, gdzie można również poznać osoby przeżywające podobne trudności. Najważniejsze jednak, że udana relacja jest możliwa i dostępna. Warto zrobić pierwszy krok.

 

 

 

 

Dodano: 26 maja 2014
blog comments powered by Disqus