Jak żyć długo i szczęśliwie?

Aneta Maj, psycholog
fot. sxc.hu

 „Co robić, żeby zniszczyć związek? – Nic nie robić”.  

Powszechnie znane nam bajki i baśnie opiewające mit romantycznej miłości, zazwyczaj kończą się słowami: „I żyli długo i szczęśliwie…” Wygląda na to, że jeśli w ogóle uda się znaleźć księcia lub księżniczkę, to wszystko samo  potoczy się w dobrym kierunku. Faktycznie, szczęśliwy związek ma dobroczynny wpływ na długowieczność – obniża ryzyko śmierci o 12%. Ale mnie interesowałby epilog tych przekazów i dalsze losy bohaterów, bo w miarę trwania związku pojawia się pytanie co robić, żeby naprawdę było długo, a przede wszystkim szczęśliwie. Dlatego w poniższym artykule skupię się na czynnikach, które budują satysfakcjonujące relacje.

Kobieta i mężczyzna są sobie potrzebni. Wydaje się to kwestią niepodważalną. Jeśli spojrzeć na korzyści płynące z zachowywania długotrwałych bliskich relacji okazuje się, że partnerzy są dla siebie najważniejszym źródłem wsparcia społecznego. Wsparcie natomiast jest buforem chroniącym przed stresem. Kobiety mające wspierających mężów rzadziej zapadają na depresję, a mężczyźni na choroby serca. Poza tym otrzymywanie wsparcia jest silnie powiązane z jego dawaniem, co nadaje sens życiu.

Można udzielać go sobie na klika sposobów:

– wspierając emocjonalne – czyli dbając o emocje partnera, okazując troskę, opiekując się; daje nadzieję i wpływa na samoocenę;

– wspierając informacyjnie – dzieląc się swoim doświadczeniem, co sprzyja  lepszemu zrozumieniu sytuacji i problemu;

– wspierając instrumentalnie – czyli udzielając swoistej instrukcji dotyczącej sposobów postępowania;

– wspierając materialnie – nie tylko niosąc pomoc finansową, ale też przejawiając konkretnie działania, np. karmienie;

– wspierając duchowo – w sytuacjach utraty sensu życia,  jest to duchowa strategia radzenia sobie.

Analizując powyższe, wydaje się zasadne stwierdzić, że w utrzymaniu dobrych relacji szczególnie ważne i oczekiwane jest wsparcie emocjonalne.

Potrzeba dobrych relacji w związku jest niezwykle silna, jednak rzeczywistość pokazuje jak trudno je utrzymać, np. wskaźnik rozwodów w Szwecji wynosi 70%, w USA 55%, a w Polsce 33%.

Kryzysy w związku są nieuniknione, gdyż wynikają z naturalnego cyklu jego trwania. Jednak wielu z nich udałoby się uniknąć dzięki umiejętnościom komunikacyjnym. Nikt z nimi się nie rodzi, dlatego dobrą wiadomością jest to, że można w każdym momencie życia nauczyć się rozmawiać i dzięki temu odnaleźć większą satysfakcję z relacji z partnerem.

Komunikacja to nie próba sił, a proces przynoszący korzyści, choć należy też pamiętać o tym, że porozumienie nie musi oznaczać zgody. Naczelną regułą, która warto przyswoić jest mówienie o swoich emocjach, wrażeniach, myślach, pragnieniach (tzw. komunikacja „Ja”) – pozwala to uniknąć oskarżycielskiego tonu zaostrzającego konflikt.
Wyobraź sobie, że Twój partner późno wrócił do domu. Możesz wykrzyczeć: „Znowu jesteś późno! Nie mogę na Tobie polegać!”, albo  unikać rozmowy i kontaktu. Natomiast, gdy zastosujesz komunikat „Ja”, Twoja wypowiedź może brzmieć w następujący sposób: „Boję się, kiedy późno wracasz do domu, bo wyobrażam sobie, że mogło ci się coś złego stać”. Zastanów się jaka byłaby reakcja partnera na każde z powyższych twierdzeń.

Wiele par zgłaszając się do poradni doświadcza natychmiastowej poprawy, gdy nauczą się rozmawiać językiem swoich potrzeb, a nie oczekiwań.  Warto również zwrócić uwagę na mity małżeńskie, które leżą u podstaw konfliktów. Smolka przedstawił kilka z nich:

– Małżonkowie mają być najlepszymi przyjaciółmi.

– Miłość romantyczna tworzy dobre małżeństwo.

– Zdrada niszczy każde małżeństwo.

– Małżonkowie mają wszystko robić razem.

– W dobrym małżeństwie można sobie na wszystko pozwolić.

– Dzieci poprawią nawet złe małżeństwo.

– Małżonkowie powinni dzielić się równo prawami i obowiązkami.

– Partner, który kocha, rozpoznaje co drugi myśli i czuje.

– Dla dzieci nieszczęśliwie małżeństwo jest lepsze niż rozwód.

Dobrą i trwałą relację buduje wiele czynników, ale niektóre z nich wysuwają się na pierwszy plan jak na przykład akceptacja. Mówiąc o akceptacji mam na myśli zrezygnowanie ze zmieniania siebie nawzajem i przyjęcie istniejących różnic. Czasem warto odpuścić. Może od dziesięciu lat bezskutecznie powtarzasz, żeby wolałabyś to czy tamto? Zaakceptuj taki stan i zastanów się nad powiedzeniem, że tak pięknie się różnicie. Akceptacja to szanowanie odmienności, pozwala na mówienie o własnych odczuciach bez zbędnych osądów.

Związek skutecznie ożywia zaangażowanie. Sama wiesz, co może rozpalić Waszą relację, co powoduje, że codzienność staje się mniej monotonna, co wnosi energię. Jednak pamiętaj, że z zaangażowaniem też można przesadzić i zapędzić się w „udoskonalanie własnego związku”, czy bycie czarodziejką, która wyczarowuje coraz to ciekawsze atrakcje.

Zatroszcz się o partnera – bo gdy on jest zadbany, Tobie również łatwiej będzie żyć. Naucz się tez troszczyć o siebie, polegać na sobie i zaspokajać własne życzenia. Szukaj pozytywów w sobie i w partnerze. Mów o nich głośno. Zobaczysz jak zmienia to Wasze spojrzenie na samych siebie.

Okazujcie sobie czułość i cieszcie się ze wspólnie spędzonego czasu.  To nie jest niezawodna recepta, bo życie przynosi niespodziewane zwroty akcji, ale skoro masz wpływ na to jak wygląda Twoja relacja z partnerem, nie bój się podjąć wyzwania i spróbuj umocnić swój związek.

 

 

 

Dodano: 13 listopada 2012
— Aneta Maj, psycholog
blog comments powered by Disqus