Jak dbać o miłość na każdym etapie związku…

dbać o miłość

Ksiądz Jan Twardowski powiedział kiedyś: „Każde małżeństwo przypomina trzy zakony. Na początku franciszkanów – radosnych, zapatrzonych w przyrodę. Z czasem – mocnych w słowach i argumentowaniu dominikanów; a po latach już tylko kamedułów, przestrzegających reguły milczenia”. Wszystko ulega przemianom – także nasz związek. To naturalna kolej rzeczy. Lecz miłość nie musi mijać, może tylko zmieniać swoje formy. Gdy się zakochujemy, czujemy euforię. Nie możemy spać, chcemy być wciąż blisko siebie, tulić się i kochać do utraty tchu.

Jednak w miarę upływu czasu namiętność stygnie, a słynne motyle w brzuchu gdzieś odlatują… Zmieniają się nasze potrzeby i oczekiwania. Mamy dzieci, obowiązki, kryzysy. Coraz mniej mówimy o miłości. Po latach, gdy dzieci wyfruwają z gniazda i jesteśmy znów tylko we dwoje, pojawia się uczucie przyzwyczajenia. Traktujemy się niemal jak element wyposażenia domu.

Warto pielęgnować uczucie, bo gdy o nie nie dbamy, słabnie więź między nami. W pewnej chwili może się okazać, że jesteśmy jedynie parą… współlokatorów. „Miłość wymaga nieustannego zaangażowania ze strony dwóch osób, nie jest raz zdobytym szczytem” – mówi psycholog Sylwia Krajewska i podpowiada, co mogą zrobić dla siebie partnerzy, żeby utrzymać uczucie.

Pierwsza faza – gorąca namiętność

Wydawać by się mogło, że na tym etapie nie trzeba o nic dbać i o nic się starać, bo wszystko idzie jak z płatka. Zakochałaś się! Świat jest piękny, nie ma rzeczy niemożliwych, żyjesz w totalnej ekstazie. Masz nieustanny apetyt na seks. Ten stan, podobny na narkotycznego uniesienia, opisał m.in. psychiatra Michael Liebowitz. Dowiódł, że miłość to czysta chemia. Działasz jak w transie, nie potrzebujesz jedzenia i snu, bo twój mózg jest zalewany przez dopaminę, produkowany przez orgazm związek nazywany potocznie „hormonem szczęścia”. Niestety, badacze obliczyli, że na takim „rauszu” można wytrzymać maksymalnie trzy lata. Potem twój organizm musi odpocząć i podniecenie spada. Wykorzystaj zatem ten czas jak najlepiej się da!

Właśnie teraz tworzycie bazę

Wasza miłość ma teraz szansę zyskać solidny fundament. Czy taki będzie, zależy tylko od was. Namiętność jest wspaniała, ciesz się nią, ale pamiętaj, że nie będzie trwała wiecznie. Jeśli fascynacja erotyczna, jaka jest między wami, nie przekształci się w intymność i przyjaźń, nie uda się utrzymać związku. Jak nad tym pracować? Rozmawiajcie ze sobą. Dobrze jest od samego początku rozmawiać ze sobą. To ważne, by się tego nauczyć. Jeżeli odłożycie dialog na potem, może już być za późno, mówi Sylwia Krajewska. Fajnie jest cieszyć się sobą, chwilami spędzonymi razem. Ale istotne jest na tym etapie SŁUCHANIE i SŁYSZENIE tego, co partner nam mówi. Bądź uważna na tę drugą osobę, tak możesz ją odkrywać i wiele się o niej dowiedzieć. A w chwilach odosobnienia przykładać to do siebie, do swojego życia, marzeń, planów, wartości. Obserwuj partnera (i siebie): Ważne jest, żeby zwracać uwagę, jak się do siebie odnosicie, co macie sobie do przekazania, jak się troszczycie o siebie. Czy oprócz seksu i fizyczności jest między wami coś jeszcze?

Nie izolujcie się. Zakochani chętnie się izolują, skupiając na swoich uczuciach. Jeśli wyjazd czy romantyczna kolacja, to tylko we dwoje; niechętnie dopuszczacie do siebie osoby trzecie: przyjaciół, rodzinę. Jesteście samowystarczalni! Warto jednak od czasu do czasu to zmienić. Będziesz mogła zaobserwować, jak twój ukochany odnosi się do innych, np. do dzieci, jak buduje relacje z twoją rodziną, itp. Taka wiedza przy podejmowaniu decyzji „co dalej” będzie dla ciebie bardzo cenna.

Nie decyduj pochopnie

Bo namiętność jest ślepa. Pamiętasz film „Rozważna i romantyczna”? Jeśli źle ulokujesz swoje uczucie, możesz cierpieć. A odkochać się nie jest łatwo. Dopuść do głosu rozsądek. Oprócz zauroczenia i zakochania, warto być czujnym. Dlatego, jeżeli coś w zachowaniu drugiej osoby cię zaniepokoi – warto temu się przyjrzeć. Pomyśleć, czemu mnie to zaniepokoiło, czemu zwróciłam na to uwagę, jak to mogę odnieść do siebie, do swoich wartości. Jeśli czujesz, że od początku bardziej się angażujesz w ten związek niż twój partner, też warto o tym głośno mówić.

Działaj rozważnie. Ważne, aby w tym okresie nie podejmować ważnych decyzji (np. nie wyznaczać daty ślubu, nie obiecywać domu i dzieci…), co grozi ogromnym bólem i rozczarowaniem. Warto jest dać sobie czas na decyzję o ślubie, gdy już wiemy, czy możemy liczyć na partnera i czego możemy się po nim spodziewać.

Staraj się pamiętać o sobie

Czujesz się doceniona, kochana, no i masz superseks. Wydaje ci się, że twój partner to chodzący ideał! Jesteś zafascynowana jego wyglądem, charakterem, stylem życia. Wszystko między wami układa się świetnie, ale uwaga, łatwo zapomnieć o swoich wyobrażeniach dotyczących związku i własnych pragnieniach.

Nie zapominaj o sobie. Warto w tym okresie pamiętać o swoich potrzebach, granicach, wartościach. Być ważnym dla siebie. Często zapominamy o tym za cenę uniesień i fali euforii. Jeśli akurat jesteś na tym etapie związku, zastanów się: czy odczuwasz pokusę, aby dopasować się do swojego partnera, a nawet zmienić dla niego swoje nawyki, przekonania, poglądy? To sygnał ostrzegawczy. Nie rezygnuj ze swoich zainteresowań. Jeśli do tej pory dwa razy w tygodniu chodziłaś na salsę lub kurs hiszpańskiego, nie rezygnuj z tego. W każdym związku potrzebujemy czasem od siebie odpocząć. Warto zachować niezależność, mieć swój świat.

Druga faza – stabilizacja, przyjaźń

Twoje motyle odleciały? Zamiast szalonych planów i przygód macie teraz dzieci, obowiązki, codzienne troski. Częściej niż o miłości mówicie o przyjaźni, zaangażowaniu czy partnerstwie, jakby romantyczne uniesienia były już nie dla was. Wciąż jesteś zakochana w swoim partnerze, ale zauważyłaś, że nie jest żadnym ideałem, tylko normalnym człowiekiem. Pomyśl, jak wiele was łączy i ile jeszcze przed wami.

Stabilizacja nie znaczy nuda

Wkroczyliście w kolejny etap związku – stabilizację. Rodzą się dzieci, scala was rodzina, ale i pojawiają się pierwsze konflikty, kryzysy. Znacie swoje słabości, wady, wstydliwe sprawy.

I trudniej dbać wam o miłość. Czasem masz wrażenie, że wasze uczucie „oklapło”. Co możecie zrobić, by je odświeżyć? Jak przetrwać czas, kiedy namiętność stygnie, ale zależy wam na związku? Są na to sposoby.

Doceniaj to, co masz. Teraz wyraźniej widać, co udało wam się wypracować w pierwszej fazie związku. Namiętność wprawdzie stygnie, ale macie coś w zamian: zaufanie, intymność, przyjaźń, poczucie wspólnoty.

Dostrzegaj dobre cechy partnera. Gdy zdejmiemy już różowe okulary, często widzimy w partnerze jedynie to, co negatywne, krytykujemy go. To błąd. Okazuj partnerowi, że jest dla ciebie ważny, że go potrzebujesz, pragniesz. Przytulaj go, bądź dla niego czuła. Dotyk, nie tylko ten erotyczny, buduje bliskość oraz szczególną więź.

Stawiajcie czoła kryzysom. Szczęście we dwoje to również gotowość i umiejętność rozwiązywania problemów. Każdy problem może być dla związku motorem do rozwoju. Gdy razem przebrniecie przez kłopoty, da wam to siłę, poczucie jedności.

Uwaga na pułapki w łóżku. Im dłużej jesteśmy w związku, tym bardziej popadamy w iluzję, że znamy tę drugą stronę jak własną kieszeń, uważa Małgorzata Zaryczna, psycholog i seksuolog. W związku z tym, nie musimy się niczym dzielić, bo druga strona odgadnie, czego pragniemy. To błąd! Mówmy otwarcie o swoich emocjach, pragnieniach. To umacnia uczucie.

Zawsze razem czy osobno?

Na tym etapie związku warto podsycać swoją potrzebę zaciekawienia drugą osobą. Istnieje teoria, że partner wydaje nam się atrakcyjny, póki jest niedostępny, póki musimy go zdobywać.

Miej własny świat. Każdy z partnerów powinien wydzielić sobie własną przestrzeń, bo to pomaga za sobą zatęsknić. Zdaniem psychologów, już samo ujawnienie przez partnera, że robi coś nowego, jest ożywcze dla ich relacji. Ale – uwaga – równie ważne są wspólne działania. Doświadczajcie wspólnie nowych przeżyć. Trzeba uważać, by w związek nie wkradła się monotonia, rutyna – wrogowie miłości. Badania pokazują, że „efekt odbicia” można uzyskać poprzez wspólne doświadczanie ekscytujących przeżyć. Chcesz zakochać się w mężu na nowo? Wybierzcie się razem na spływ kajakowy, w romantyczną podróż, zapiszcie na kurs gotowania… Wszystko, co tylko może wyrwać was z rutyny, działa na waszą korzyść!

Pamiętajcie o datach, rocznicach. Wspólne uroczyste celebrowanie ich buduje bliskość.

Trzecia faza – przyzwyczajenie

Gdy dzieci już wyfruwają z gniazda i jesteście znowu tylko we dwoje, pojawia się uczucie nieznośnego przyzwyczajenia. Wiecie o sobie po prostu wszystko. Mało tego: potraficie z góry przewidzieć, co powie to drugie, albo co myśli, kiedy nic nie mówi! To, co kiedyś w sobie lubiliście, dziś tylko was irytuje. Czy to w ogóle jest jeszcze miłość, pytacie samych siebie z niedowierzaniem?

Rozmawiajcie ze sobą

To ważny czas dla was i również sprawdzian, na ile jesteście ze sobą blisko lub się od siebie oddaliliście. Możecie wspólnie sprawić, by przyzwyczajenie zmieniło się w przywiązanie.

Akceptuj partnera takim, jaki jest. Czerp radość z delektowania się życiem we dwoje i akceptuj partnera takim, jaki jest. Przymknij oko na jego błędy. Na tym etapie związku pojawia się często krytycyzm wobec partnera – obwinianie i oskarżanie go o wszystko, a także lekceważenie go – nie tylko słowami, także gestem, tonem głosu. Pomyśl, nie zmienisz go teraz, ani on ciebie, więc nie ma sensu wzajemnie sobie dogryzać. Warto pomyśleć, ile dobrego dostaliście od siebie i wciąż dajecie sobie nawzajem. To pozwala budować dalsze wspólne życie w harmonii. Sama miłość to za mało. Potrzebne są, szczególnie na tym etapie, przyjaźń i szacunek. Warto chwalić drugą osobę, ona wtedy ma ochotę dawać z siebie więcej.

Ciesz się drobiazgami. Życie składa się z drobiazgów. Ważne, by je codziennie doceniać. Dialog i bliskość odgrywają teraz decydującą rolę. Mówcie do siebie: kocham cię; uśmiechajcie się do siebie, przytulajcie się, pytajcie, jak minął dzień. Warto pokazywać drobnymi gestami, jak nam na drugiej osobie zależy, mimo upływu czasu. Wystarczy komplement, czuły ton głosu.

Wspominajcie szczęśliwe chwile. Oglądajcie wspólnie zdjęcia z rodzinnego albumu, kultywujcie rodzinne tradycje, spotykając się jak najczęściej z dziećmi, wnukami, celebrując wspólnie święta. Będziecie mieć poczucie wspólnoty.

Umacniajcie więź

Amerykański psycholog Robert Epstein opracował ćwiczenia wzmacniające więź między partnerami. Może wypróbujecie niektóre z nich? Wymiana sekretów: Niech każde napisze na karteczce swój sekret. Wymieńcie się karteczkami. Porozmawiajcie o nich. Może jednak okaże się, że jeszcze macie przed sobą jakieś tajemnice?

Aura miłości: Zbliżcie do siebie dłonie, nie pozwalając, by się zetknęły. Pozostańcie tak kilka minut.

Dwoje w jednym: Obejmijcie się delikatnie, wsłuchajcie nawzajem w swoje oddechy i spróbujcie je zsynchronizować. Poczujecie, że tworzycie jedność.

Agnieszka Wilewska

konsultacja Sylwia Krajewska, Psycholog.

Dodano: 6 sierpnia 2013
blog comments powered by Disqus