Cudzy scenariusz

Jeśli człowiek potrafi kochać tylko innych, nie potrafi kochać w ogóle.
(Erich Fromm, O sztuce miłości)

Gdy go spotkała po raz pierwszy, świat zawirował dookoła, a jej ciało przeszył dreszcz… To był impuls, kilka spojrzeń i już wiedziała, że to On. Kiedy powiedział: – Jeszcze żadna nie usidliła mnie na dłużej – uznała to za zaproszenie do gry, w której ona ma szansę wygrać. Zmieni tego na pozór niedostępnego faceta i zdobędzie go dla siebie. Jak w serialu albo harlequinie. Zaopiekuje się nim nawet gdy nie będzie chciał… –  bardzo lubi tę piosenkę De Mono. Tym razem musi się udać.

Ile razy to przerabiała? Nie warto liczyć. Zawsze trafiała na nieodpowiednich facetów. Nie miała szczęścia do mężczyzn. Czas przerwać złą passę. Gdy w jej życiu pojawia się nowy, interesujący facet, wypiera z pamięci wcześniejsze porażki. Nie lubi wracać do przeszłości.. Teraz dojrzalsza, mądrzejsza wie, jak wszystko poukładać, o co zadbać żeby wreszcie zbudować szczęśliwy związek… A motyle w brzuchu są najlepszym potwierdzeniem, że tym razem trafiła na właściwego partnera. I nawet na chwilę nie dopuszcza myśli,  że po kilku romantycznych tygodniach, znów obudzi się któregoś poranka ze znajomym, przykrym uciskiem w żołądku i uczuciem, że kolejny raz powtórzył się ten sam schemat. Najgorsza jest wtedy to poczucie straconej szansy, świadomość, że znów coś zepsuła. I wtedy znów wszystko straci sens. Będzie chciała uciec od ludzi,  jedynym pocieszeniem stanie się jedzenie przed telewizorem. Znów będzie miała problemy z nadwagą, poczuje nienawiść do własnego ciała… Może trzeba było inaczej to rozegrać, uważniej słuchać sygnałów. Nie przychodzi jej do głowy, że jedyny i właściwy sygnał jaki przeoczyła był na samym początku, kiedy bliska przyjaciółka ostrzegała: – Nie pakuj się w tę historię, bo to facet nie dla Ciebie…

Samotna i zła

Dominika ma  teraz 34 lata, jest  dziewczyną przeciętnej urody, ale dba o siebie, wciąż testuje różne diety, zioła, maseczki piękności. Chce podobać się mężczyznom. W oczach Patryka, z którym jest aktualnie wciąż szuka potwierdzenia swojej atrakcyjności. Stara się bardzo ale on rzadko mówi jej komplementy. Bardzo liczy się z jego opinią, gdy kupuje nowy ciuch,  żeby uniknąć sytuacji, gdy Patryk skrytykuje ją przy kolegach, zresztą nie chciałaby przynieść mu wstydu. Bardzo jej zależy na tym, żeby jej mężczyzna był z niej zadowolony.

Staszek Sojka śpiewa: „Jesteś moją kokainą…”. Bo to działa jak narkotyk. Teraz Patryk jest  jej kokainą. Poznała go na imprezie. Od razu sobie przypadli do gustu. Ona dopiero co pozbierała się po kolejnym rozstaniu, on był otwarty na nowe wyzwania.

Z zawodu jest handlowcem, często w podróży. Dominika nigdy się nie nudzi w jego obecności. Lubi słuchać jego opowiadań  z imprez,  a czasem kiedy chłopak jest zirytowany czymś w pracy, też może się wygadać Dominice. Ona zresztą słucha jak mało kto. Zawsze znajdzie czas. Kiedy on ma ochotę na seks, też nie zdarza się jej odmawiać. W łóżku jest im fajnie. Dominika wie, jak zaspokoić potrzeby swojego faceta. Jest wierną czytelniczką wszystkich gazetowych poradników i dodatków: jak zostać boginią seksu, gejszą, etc. Miała już okazję przekonać, się, kiedy zdarzył się Patrykowi skok w bok,  szybko zatęsknił do niej i wrócił. Przyznał, że jest najlepsza. Uwierzyła. Ma nadzieję, że już nie powtórzy się podobny epizod. Patryk zapewnia, że kocha tylko ją, bo tylko ona go rozumie.

Na każdej niemal imprezie, gdzie są razem, jest czujna, spięta, nie spuszcza go z oka. Gdy zdarzy się im rozdzielić i on gdzieś znika na dłużej, cała zabawa przeradza się w męczącą zgadywankę – z kim wyszedł, czy może flirtuje z jakąś kobietą? Dopiero, kiedy wreszcie Patryk pojawia się na horyzoncie sam, Dominika czuje ulgę i znów wraca jej dobry humor. Najgorsze są jego wyjazdy służbowe. Dzwoni co prawda z hoteli, ale te rozmowy są takie lakoniczne. Zawsze jest zaaferowany swoimi sprawami, nowymi kontaktami. Nie chce opowiadać przez telefon szczegółów. A ona spędza bezsenne noce przy telewizorze, zajadając czekoladą niepokój i samotność… wyobraża sobie najgorsze, że właśnie spotkał kogoś szczególnego, że nie wróci już do niej.

Właściwie w takie wieczory mogłaby gdzieś wyjść, umówić się z koleżankami do kina czy do klubu. Ale to jej nie bawi, nie interesują jej ich sprawy. Czasem opowiada koleżankom o Patryku, ale kiedyś jedna rzuciła głupi żart, że jeśli Dominika będzie tonąć, to w ostatnich chwilach zobaczy sceny z życia Patryka… To ją mocno wkurzyło.

Zresztą wie, że gdziekolwiek wyjdzie, myślami i tak będzie z Patrykiem. A może on akurat zadzwoni, będzie chciał dłużej pogadać? Zostaje więc w domu i czeka. I analizuje swoje scenariusze.

Kiedy on wraca, czeka z obiadem albo kolacją. Czasem jest rozdrażniony, schodzi mu wtedy z drogi, ale cieszy się, ze wrócił i znów są razem. Czuje się bezpieczna. Ale chętnie prześwietliłaby w jego głowie zapis ostatnich dni.

Choć tak naprawdę nie chciałaby poznać prawdy. Przyjmuje za dobrą monetę to co on sam mówi. Wie, że kiedy zacznie zbytnio marudzić może go utracić, a tego nie przeżyłaby. Więc stara się zaimponować mu cierpliwością i wyrozumiałością. Choć nie zawsze łatwo jej to przychodzi. Zdarzało się, że po jego wyjazdach ktoś dzwonił wieczorem i Patryk wtedy szybko i zdawkowo kończył rozmowę. Na jej pytanie kto to był odpowiadał, ze z pracy dzwonili, albo, że przyczepiła się taka jakaś namolna klientka, więc musi ja grzecznie spławić, żeby interesy nie ucierpiały.

Sama już nie wie, czy w to wierzyć, czy to taka gra, na którą godzi się, by nie zostać sama. Zna to uczucie, gdy świat rozpada się na kawałki, gdy odchodzi facet. I nie chce tego znów przeżywać. Choć zastanawia się, ile jeszcze zdoła wytrzymać.

Czym skorupka za młodu…

Tak naprawdę problem Dominiki zaczął się jednak o wiele wcześniej, trzydzieści lat temu… Jako dorosła kobieta odtwarza w swoim związku uczuciowym dokładnie to, czego nauczyła się w dzieciństwie: że na miłość trzeba sobie zasłużyć. Odkąd pamięta, rodzice zawsze ją krytykowali. Przez kolejne lata słyszała nowe uwagi: „Byłaś niegrzeczna! Przynosisz wstyd mamie! Nikt nie będzie się bawił z taką grubą dziewczynką! Taki nieuk do niczego w życiu nie dojdzie! Nigdy nie znajdziesz męża, jeśli będziesz tyle jeść! Do grobu wpędzisz mnie tą muzyką!.. Z czasem przyzwyczaiła się do nieustannego strofowania. Przestała decydować o czymkolwiek, bo zawsze wybierała nie tak jak chciała mama.
Jako mała dziewczynka bardzo ładnie rysowała, jeszcze w liceum marzyła o studiach na ASP. Jednak matka nie chciała o tym słuchać. Dominika musiała wybrać zawód dający szanse na dobrą pracę. Posłuchała matki. Dziś jest księgową w dużej firmie. Dobrze zarabia i to wszystko, co może powiedzieć o satysfakcji z pracy.

Rodzice zaprogramowali w jej umyśle, że nie zasługuje na nic dobrego. Ktoś taki jak ona nie ma prawa do swoich uczuć, nauczyła się więc je tłumić i podporządkowywać. Gdy uwolniła się spod kurateli matki swojemu partnerowi oddała prawo do sprawowania nad nią władzy.

Dziewczyna nie pamięta, by matka lub ojciec przytulili ją tak bez okazji, normalnie i by któreś z nich powiedziało: – Kocham Cię, córeczko. – Widziała to jednak na filmach, często ludzie mówią to sobie w serialach, które ogląda w całym wolnym czasie. Choć w telenowelach te wyznania brzmią sztucznie, tak bardzo chciałaby znaleźć się na miejscu serialowych bohaterek. Od dziecka w wyobrażeniach wcielała się w postacie romantycznych kochanek, podbijała serca tych najbardziej nieujarzmionych twardzieli. Z czasem zaczęła ich dostrzegać w swoim otoczeniu. Z niektórymi zawarła bliższą znajomość…

To właśnie każdy kolejny partner miał być  tym wymarzonym, romantycznym kochankiem, który miał uwolnić ją od samotności, wypełnić pustkę w jej życiu. Jeśli ktoś miał jakieś pasje, zainteresowania, szybko akceptowała je i zaczynała z nim dzielić jako swoje. Przyjęła jego punkt widzenia za swój, jego upodobania, tożsamość. Stąd też najchętniej opowiada koleżankom o sukcesach swojego chłopaka.

Dominika nie zaznała w dzieciństwie miłości bezwarunkowej, nie nauczyła się kochać samej siebie. Rodzice utwierdzali ją jedynie w przekonaniu, że jest nieudana, pełna wad. Nauczyła się nienawidzić siebie.  W dorosłym życiu, chociaż pragnie miłości, bliskości, wybiera partnerów, którzy zachowują się podobnie jak rodzice – odrzucają ją lub trzymają w ciągłej niepewności. Tacy ludzie wzbudzają w niej zainteresowanie, pragnienie zdobywania ich za wszelką cenę. Im bardziej obiekt jej miłości jest nieosiągalny, nieprzewidywalny, tym silniejsza jest jej obsesja. W swoim związku Dominika nie realizuje swoich pragnień, bo ich nie odczuwa. Skupia się tylko na tym czego oczekuje partner, stara się odgadywać jego potrzeby i je zaspokajać. Wtedy sama czuje się spełniona. Kiedy traci kontrolę nad uczuciami i oczekiwaniami partnera czuje pustkę i samotność, którą rozpaczliwie zaczynają wypełniać inne obsesyjne zachowania..

Zabójcza gra dla dwojga

Rodzice kontrolując swoje dziecko zamiast je kochać bezwarunkowo, nauczyli Dominikę kontynuacji chorej rodzinnej tradycji.  Teraz ich córka, próbuje żyć życiem swego partnera i zasłużyć sobie na jego akceptację podporządkowując mu się całkowicie. Początkowa sielanka w takim związku szybko przeradza się w uciążliwą grę dla obojga. Partner osaczony miłością i nadmierną troską zaczyna dusić się i traci zainteresowanie. Szybko znajduje nowy obiekt.

Kiedy pojawia się zagrożenie dla związku, rośnie napięcie i pojawia się zazdrość. Wzrasta kontrola. Zagrożona kochanka zaczyna nieoczekiwanie dzwonić do jego biura, czasem nawet posuwa się do śledzenia partnera i zaskakiwania go podczas jego spotkań z innymi osobami. On jest coraz bardziej poirytowany, unika seksu, zmienia plany, czasem specjalnie prowokuje sceny zazdrości. Wszystko zmierza nieuchronnie do rozstania. Po kolejnej awanturze ktoś pakuje walizki… Niezależnie od tego, kto doprowadził do zerwania, po kilku dniach, czasem tygodniach, następuje próba powrotu. To ona zazwyczaj inicjuje zgodę. Zdarza się, że para znów zaczyna wszystko od początku. To trwa jakiś czas, zwykle jednak schemat  powtarza się w szybszym tempie… Wreszcie dochodzi do rozstania na zawsze.

Możemy zatem się domyślać, co będzie dalej w życiu Dominiki …

Dominika po kolejnym kryzysie zapełnia swoją samotność czekoladą i serialami o miłości, Z czasem może stać się maniaczką zakupów, pracy, alkoholiczką, narkomanką… bardzo wiele zależy od tego, kogo spotka i jakie zainteresowania w niej wzbudzi kolejny partner. Jedno jest pewne. Dominika nie zwiąże się z mężczyzną, który sam będzie zabiegał o jej miłość. Taki kandydat zawsze wyda się jej nieatrakcyjny, zbyt nudny. To brzmi niewiarygodnie, ale o wiele bardziej prawdopodobne jest, że kolejnym partnerem Dominiki może stać się narkoman, alkoholik, żonaty, hazardzista niż zwykły kolega z pracy.

Ludzie tacy jak Dominika żyją w przeświadczeniu, ze nie zasługują na zainteresowanie i miłość. Podnieca ją jedynie pogoń za trudnymi przypadkami. Wierzą, że uda im się go zmienić i zdobyć dla siebie.

Obsesja będzie się pogłębiać przy kolejnych nieudanych związkach. Taka miłość powoli zabija. Obok psychicznego bólu, mogą odezwać się dolegliwości ciała: migreny, bóle krzyża, bezsenność, częste zaziębienia, wyczerpanie. Nierzadko pojawia się depresja.

Na własny rachunek

To błędne koło trzeba przerwać jak najprędzej. Dominika ma szansę na inny scenariusz. O ile w porę sama uświadomi sobie swój problem lub pomoże jej w tym ktoś naprawdę życzliwy. Żeby znaleźć lekarstwo na obsesyjną miłość trzeba uwierzyć, że to choroba, podobnie jak alkoholizm, seksoholizm czy narkomania. Ta kobieta musi wreszcie uwierzyć, że nie jest prawdą, że gdy nie ma kogoś do kogo pragnie się upodobnić to przestaje istnieć.

Nauka życia własnym życiem jest procesem długotrwałym, wymagającym ogromnej pracy. Ale korzyści są warte wysiłku. W tej pracy nieodzowne będzie wsparcie przyjaciół. Toteż jednym z pierwszych kroków na drodze do zdrowienia jest odnowienie wartościowych więzi lub znalezienie nowych, przyjaznych osób –na początku najlepiej tej samej płci, aby uniknąć kolejnych pokus zaangażowania się z niezdrowy układ. Warto skorzystać z pomocy psychologa. Choć mówimy o kontaktach z profesjonalistami, lepiej, by Dominika zwróciła się do kobiety. W pracy z psychologiem pojawi się wiele etapów pomagających stanąć samodzielnie na nogi i odzyskać kontrolę nad swoim życiem, emocjami. To ważny etap terapii. Niewątpliwie pomoże w tym zmiana dotychczasowych nawyków – choćby znalezienie nowej pracy lub ciekawego, własnego zainteresowania, które zagospodaruje czas, który dotąd wypełniał telewizor. Takiego, które naprawdę sprawi przyjemność, a nie będzie wymuszone modą czy presją rodziny. Może warto podjąć naukę języka, może jakiś kurs komputerowy? To będzie również znakomita okazja do poszerzenia kręgu znajomych.

Osoba, która przejdzie pomyślnie rekonwalescencję i wyzwoli się z obsesji ma szanse na normalny związek. Jeśli pozbędzie się chorych mechanizmów podporządkowywania swojej osobowości partnerowi może odkryć, że życie drugim człowiekiem wcale nie polega na  wyrzeczeniu się siebie – oznacza za to dzielenie radości życia we dwoje.

autor: Zoja Żak; dziennikarka, redaktor  

Jeśli temat tego artykułu dotyczy również Twoich problemów, zapraszamy do kontaktu z nami pod adresem psycholog@kochamzabardzo.pl
Zachęcamy również do zainteresowania się programem spotkań w grupach terapeutycznych, wsparcia czy rozwoju osobistego prowadzonych przez naszych specjalistów.
Szczegółowe informacje: kochamzabardzo.pl/grupy

 

Dodano: 9 czerwca 2013
blog comments powered by Disqus