Chce Cię KOCHAĆ !

Sylwia Krajewska

Tomek jest 35 letnim, przystojnym mężczyzną o blond włosach.
Do gabinetu terapeutycznego przyszedł z powodu zbyt częstych, krótkotrwałych związków.
Chciałby się zakochać, z czasem ustatkować, założyć rodzinę. Jednak nie wychodzi mu to.
Poznaje wiele kobiet. Ma łatwość nawiązywania kontaktów. Jednak nie potrafi z żadną z nich być na dłużej, zaangażować się. Gdy już pierwszy moment zauroczenia mija, adrenalina opada, zaczyna stopniowo wycofywać się z relacji i z zaangażowania. Ma poczucie uwiązania, osaczenia, jakby był ptakiem zamkniętym w klatce. Zaczyna odczuwać dyskomfort, napięcie, złość. Czuje się jak aktor który gra rolę chłopaka swojej dziewczyny. Zaczyna wymyślać powody dla których nie może dziś się spotkać i jutro i pojutrze też. Kłamie, manipuluje. Odczuwa przy tym ogromne poczucie winy. Aż pewnego dnia odchodzi. Tak po prostu, często z dnia na dzień. One dzwonią, chcą wyjaśnień. Dlaczego? Co się stało ? A on nie wie. On sam nie wie dlaczego. Może dlatego, że się odkochał. Może to nie ta jedna jedyna. Kiedyś myślał, że to w nich jest problem. Dziś coraz częściej ma przekonanie, że to z nim jest coś nie tak. W desperacji i nadziei na uzyskanie pomocy, siada w fotelu terapeuty.

Dwa miesiące temu dokładnie w ten sam sposób rozstał się z Anią. Byli razem cztery miesiące.
To była jego 23 dziewczyna. Już nie chce tak dłużej żyć. Chce być wolny, zakochać się, zaangażować, a z czasem założyć rodzinę.

Gotowość do bycia w związku wymaga dojrzałości emocjonalnej, której Tomek nie ma. On odczuwa lęk przed zmianą, przed zaangażowaniem się i zaufaniem. Kiedyś został bardzo zraniony. A skutki tej rany objawiają się dziś w związkach. Ten nieuświadomiony lęk zdominował jego życie uczuciowe.
Z boku wszystko wydaje się być dobrze. Młody, przystojny mężczyzna, otwarty w kontaktach,
poznaje dziewczynę, zakochuje się. Wydawać by się mogło, że jest dobrze. Jednak do momentu przekroczenia pewnej granicy – zaufania i otwarcia się przed drugą osobą. Na samą myśl o stałości i bliskości, przeszywa go dreszcz. Zaczyna odczuwać stratę dotychczasowego życia, uwiązanie, zniewolenie, niepewność, utratę kontroli nad własnym życiem. To wszystko go przeraża i przerasta. Dlatego odchodzi.
Problem jak słusznie zauważył, leży w nim. Na szczęście, bo to on ma wpływ na swoje życie, na decyzje, na zmianę. Nikt inny, tylko on !

Jego rana, dotyczy nie przepracowanej relacji z matką. Była zimną i nie dostępną kobietą. Ojciec nieobecny. Była a jakby go nie było. Dla Tomka kobieta (kiedyś mama) oznacza niedostępność, odrzucenie, lęk, napięcie. Dlatego woli sam odrzucić niż być ponownie odrzucony. On nie wie co to bliskość w relacji (z matką czy ojcem), przytulenie, ciepłe słowo, pogłaskanie po głowie. Dlatego dziś każdą kobietę, która próbuje się do niego zbliżyć, ocenia jako zagrożenie.
W gabinecie terapeutycznym, w bezpiecznych warunkach może (być może po raz pierwszy) pochylić się nad sobą. Nazwać emocje, których doświadcza, przyjrzeć się sobie, swojej relacji z rodzicami, przekonaniom, relacjom w jakich był. I na nowo zbudować siebie, jako dorosłego, dojrzałego Tomasza.

Często osoby wywodzące się z rodzin dysfunkcyjnych, gdzie ich potrzeby bliskości i ciepła nie były zaspakajane boją się zaangażować w związku. W ten sposób podświadomie unikają rozczarowania. Na lęk przed bliskością mogą też wpływać nadopiekuńcze, kontrolujące czy ograniczające relacje z rodzicami lub rodzicem. Dla dorosłych osób z takich rodzin, relacja bliskości może kojarzyć się z całkowitym wchłonięciem, czy utratą własnego „ja”. Ucieczką przed zaangażowaniem takie osoby walczą o swoją odrębność w relacji.
Warto pamiętać, że lęk przed bliskością z daną osobą nie jest związany tak naprawdę z nią. To nie ona zraniła czy opuściła. Warto przyglądać się sobie i swoim emocjom w związku. Oddzielać myśli realne od wytwórczych, związanych z przeszłością. Zachęcam do rozmów z partnerem/partnerką o swoich obawach, lękach. To jedna z form dbania o siebie w związku, która daje komfort i poczucie bezpieczeństwa.

Związek to cała paleta emocji i sytuacji. Znajomość siebie i akceptacja swojej osoby jest kluczem do otwartości na innych. A zaangażowanie w związku to otwarcie na to co przyjemne i wyjątkowe w was a także na to co czasem smutne i trudne. Odbierając sobie otwarcie na bliskość, chroniąc się przed ewentualnym zranieniem, zabieramy sobie szansę na to co piękne w miłości.

Dodano: 27 lutego 2014
— Sylwia Krajewska
blog comments powered by Disqus