Bez recepty

Hanka Kalaczyńska

Dwa w jednym, trzy w jednym – inteligentne kremy, witaminowe mikstury błyskawicznie poprawią wygląd, a przez to i samopoczucie zabieganej kobiecie. Cudownie działające specyfiki  niewiele zdziałają, gdy cierpi dusza…

Dawniej specjalistką od spraw trudnych była najczęściej najstarsza osoba w rodzinie. To babcia wiedziała co dać na katar i ból zęba, jak ukoić łzy, upiec najlepsze ciasto na świecie i uszyć najwspanialszą sukienkę. W cenie było tzw. życiowe doświadczenie – sędziwy wiek gwarantował szacunek i posłuch. Dziś na rady babć spoglądamy z przymrużeniem oka. Mamy przecież internet i specjalistów od wszystkiego. A nawet jeśli nie na wszystko znajdzie się rada, to ostatecznie problem rozwiąże… tabletka.

Tabletka usunie ból, poprawi nastrój, odpręży, zetrze z twarzy zmarszczki i wybieli zęby.
Masz kaca,  jesteś zdołowany, zmęczony? – Weź procha! – podpowiadają reklamy.
Nie przyjmujemy do wiadomości, że nasz problem ma jakąś przyczynę, która nie zawsze może być zostać wyeliminowana za sprawą najświeższej zdobyczy medycyny.

Nie przyjmujemy do wiadomości, że infekcja musi potrwać, że bólowi zęba najlepiej zapobiegać regularnie chodząc do stomatologa. Domagamy się natychmiastowego uzdrowienia. Zaplanowałam urlop, nie mogę sobie pozwolić na zwolnienie, szef w robocie dostanie furii, mam być młoda (wiecznie!), dyspozycyjna, w piątek rodzę, w poniedziałek jestem za biurkiem. Dzieciom poświęcam odrobinę czasu (za to najwyższej jakości),do rodziców mieszkających daleko dzwonię ze świątecznymi życzeniami, z mężem widuję się przecież w firmie, więc nie może narzekać, spełniam się zawodowo, rozwijam, kształcę, zdobywam kolejne pozycje, awansuję.
Kiedy mam depresję – idę na ciuchy, napięcia rozładowuje  papieros, miewam kłopoty z zasypianiem ale te dzisiejsze tabletki czynią cuda – rano jestem rześka jak skowronek. I czegóż mi więcej trzeba?

Zanim przestaniesz normalnie funkcjonować bez tabletki na sen i na dobre samopoczucie, postaraj się odpowiednio wcześnie rozpoznać problem. O tym, że lepiej zapobiegać niż leczyć, wiemy wszyscy ale kto z nas znalazł tyle samozaparcia by wcielać to  w życie?
Klasyczny przykład: dieta. Wystarczy otworzyć pierwszą z brzegu gazetę ,wejść do jakiejkolwiek apteki, posłuchać rozmów na ulicy. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że kobieta to ktoś, kto już się odchudzał, właśnie się odchudza lub zacznie się odchudzać wkrótce. Najchętniej oczywiście w taki sposób, żeby jeść to, na co ma ochotę i nie tyć. I tu właśnie niezbędna jest tabletka, saszetka, proszek, mikstura… cokolwiek, co pozwoli ominąć wysiłek związany z rozwiązaniem problemu od podstaw. Bo to jest trudne, trwa, wymaga wyrzeczeń, czasami się nie udaje, znowu trzeba próbować, walczyć, ryzykować porażkę. A po co? Płacisz i wymagasz – jeden haust i po problemie.
Ból głowy? Kto z nas zastanowi się nad tym, jak spędził dzień, czy wypił dostateczną ilość płynów, czy zadbał o przepisowe siedem godzin niezakłóconego snu, czy przyczyną niedyspozycji nie jest np. nadmierny hałas czy pośpiech, wymuszona pozycja ciała w pracy powodująca wielogodzinne napięcie mięśni.
Czyż nie najprościej łyknąć tabletkę? Prościej, szybciej i … wszyscy tak robią. Lubimy „sprawdzone” sposoby, lubimy mieć na wszystko receptę.

Podczas dyżuru w przychodni nie próbuję już nawet tłumaczyć moim pacjentom, że nie na wszystko działa cudowna pigułka. Infekcja musi potrwać, podwyższona temperatura świadczy o tym, że organizm podjął walkę z chorobą. Ból informuje nas, że coś jest nie tak, ale naszym zadaniem jest przyjrzeć się sobie i odkryć przyczynę takiego stanu rzeczy.
Zastanowić się, zatrzymać, poświęcić czas, by znaleźć sedno sprawy. Problem jednak w tym, że nie mamy dziś czasu, cierpliwości ani wiary w to, że cokolwiek sie zmieni. Najlepiej niech zrobi to za nas zamknięta w tabletce superskuteczna mikstura na wszystko. Ból zniknie, zmęczenie odpłynie, temperatura spadnie.

Niestety, jutro będziemy potrzebować kolejnej porcji specyfiku żeby zasnąć, jeszcze innej, by ukoić nerwy, no i może jeszcze jednej, gdyby ból głowy znów dał o sobie znać. A po miesiącu będziemy odruchowo sięgać do torebki , w której obowiązkowo trzymamy „na wszelki wypadek”:  Apap lub Ibuprom albo te nowe, które właśnie reklamują.
Przesadzam? Otwórz proszę torebkę….

Hanka Kalaczyńska, lekarz, specjalista chorób wewnętrznych

Jeśli temat tego artykułu dotyczy również Twoich problemów, zapraszamy do kontaktu z nami pod adresem psycholog@kochamzabardzo.pl
Zapraszamy również do zapoznania sięz  programem spotkań w grupach terapeutycznych, wsparcia czy rozwoju osobistego prowadzonych przez naszych specjalistów.
Polecamy szczególnie:
U – Uwolnić się
grupę dla kobiet kochających za bardzo
poniedziałki, 18.50 – 20.30
( od 14 listopada  2011 – 27 lutego 2012) NABÓR TRWA!

Przerwać schematy
Grupę dla osób chcących uwolnić się od obciążeń przeszłości i rozpocząć samodzielne, satysfakcjonujące życie
piątki, 18.00 – 21.00
(od stycznia 2012) NABÓR TRWA!
Szczegółowe informacje: kochamzabardzo.pl/grupy

Dodano: 4 listopada 2011
— Hanka Kalaczyńska
blog comments powered by Disqus