Bądź sobą!

Michał Rolirad
fot. sxc.hu

Słowo asertywność, które w ostatnim czasie stało się bardzo modne jest najczęściej kojarzone z odmową, z mówieniem wyraźnego NIE, bez urażania ludzi, którzy nas o coś proszą.
Używa się go w życiu codziennym – towarzyskim, rodzinnym, zawodowym, jak również w biznesie, sferze publicznej i politycznej. Na rynku szkoleniowym istnieje wiele firm oferujących programy z asertywności jako umiejętności odmawiania. Mnożą się również poradniki, samouczki typu: „Asertywność w weekend” lub „7 kroków do asertywności”.

Często pojęcie asertywności kojarzy nam się więc z gotowymi, magicznymi zestawami technik lub wręcz sztuczek, które spowodują, że będziemy osiągać wszystkie zamierzone cele, a ludzie życzliwie i z uśmiechem nam się podporządkują. W takim przypadku nie może dziwić rozczarowanie, że „asertywność” nie działa, a ludzie asertywni postrzegani są jako agresorzy, którym brakuje uczuć wyższych oraz elementarnej wrażliwości na ludzką krzywdę i zamiast szacunku, sympatii i zrozumienia przez otoczenie, spotykają się z oporem lub niechęcią.

Natomiast prawda o asertywności jest odległa od magii, niewiele ma wspólnego z agresją i nie tak łatwo wprowadzić ją w życie.

Przede wszystkim, asertywność to szacunek dla samego siebie oraz branie odpowiedzialności za własne zachowania. Jest to umiejętność otwartego i bezpośredniego wyrażania siebie, czyli swoich myśli, preferencji, uczuć, przekonań, poglądów lub wartości wobec innych, bez odczuwania wewnętrznego dyskomfortu i nie lekceważąc rozmówców.

Umiejętność sygnalizowania
Przyjrzyjmy się bliżej składnikom tej definicji. A więc asertywność to „umiejętność”, która daje się wyćwiczyć i może stać się pomocnym w życiu nawykiem. Przejawia się w zauważalnych sygnałach, jej istotą jest komunikacja i komunikowanie się. „Wyrażanie” wykorzystuje najrozmaitsze formy: słowo, działanie, ubiór, gest, etc. To, co jest przedmiotem owego „wyrażania siebie” to wszystko, co świadczy o mnie: moje postawy, przekonania, sądy, opinie, wątpliwości, oczekiwania, dążenia, marzenia, etc. Z kolei, nawiązywanie i utrzymywanie relacji z „innymi ludźmi”, to czynnik najsilniej ważący na naszym poczuciu szczęścia. Podmiotem naszego działania są przecież ludzie z naszego otoczenia. Działanie natomiast wynika z naszych wyborów, a więc opiera się o system i hierarchię naszych wartości.

Masz prawo…
Herbert Fensterheim, pionier treningu asertywności, sformułował pięć podstawowych praw w tej dziedzinie:
1. Masz prawo do robienia tego, co chcesz — dopóki twoja działalność nie rani kogoś innego.
2. Masz prawo do zachowania swojej godności poprzez asertywne zachowanie — nawet jeśli rani to kogoś innego — dopóki twoje intencje nie są agresywne, lecz asertywne.
3. Masz prawo do przedstawiania innym swoich próśb — dopóki uznajesz, że druga osoba ma prawo odmówić.
4. Istnieją takie sytuacje między ludźmi, w których prawa nie są oczywiste. Zawsze jednak masz prawo do przedyskutowania i wyjaśnienia problemu z drugą osobą.
5. Masz prawo z korzystania ze swoich praw. Jeśli z nich nie korzystasz, to godzisz się na odebranie ich sobie.
Jak widać z powyższego, w sposób asertywny możesz więc nie tylko odmawiać, lecz również udzielać pochwał, krytykować, wyrażać opinie i rozmawiać z osobą o całkiem odmiennym zdaniu. Możesz wyrażać złość i prośbę, a wszystko to w zgodzie ze sobą. Możesz robić to wszystko, jednak tylko pod warunkiem, że respektujesz prawa innych do tego samego. W momencie, gdy nie wiesz, czy zachowujesz się asertywnie, sprawdź, czy choćby odrobinę zwiększa się Twój szacunek do samego siebie. Jeżeli tak, jest to zachowanie asertywne. Jeżeli nie – nie jest ono asertywne.
Podsumowując, asertywna komunikacja może naprawdę kształtować pozytywne, równorzędne relacje między ludźmi. Okazywanie uczuć drugiej osobie jest wysoce asertywnym działaniem.

 

Dodano: 27 kwietnia 2012
— Michał Rolirad
blog comments powered by Disqus